Tatry i Podhale w drzeworycie
Autor: Jan Skłodowski
Wydawnictwo: Sport i Turystyka, 1992
Okładka: twarda
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Tatry i Podhale w drzeworycie” to książeczka o objętości niemal kieszonkowej, ale o temperamencie dużego albumu. Skłodowski nie proponuje tu „pięknych widoczków” dla turystów, tylko coś bliższego graficznemu notatnikowi człowieka zakochanego w krajobrazie. Drzeworyt, technika z natury szorstka i bezlitosna dla banału, świetnie nadaje się do wydobycia tego, co w Tatrach i Podhalu twarde, surowe, niepodporządkowane folderowej estetyce. Linie cięć zastępują tu opis geograficzny, a kontrast czerni i bieli – całą meteorologię wysokogórskiej aury.
Ciekawe, że w epoce coraz doskonalszej fotografii autor świadomie sięga po medium niemal anachroniczne. Drzeworyt działa jak filtr: redukuje szczegół, a przez to wyostrza sens. Drewniane chałupy, ściany skalne, sylwety drzew – wszystko zostaje sprowadzone do kilku podstawowych rytmów, jakby Skłodowski chciał uchwycić „partyturę” krajobrazu, a nie jego kolorową powierzchnię. W krótkim tekście opisowym nie chodzi więc o krajoznawczą buchalterię, lecz o skomentowanie tych rytmów: trochę historii regionu, trochę obserwacji obyczajowych, zawsze jednak podporządkowanych obrazowi, nie odwrotnie. To raczej słowo dopisane do grafiki niż grafika do słowa.
Na tle klasycznych tatrzańskich albumów – od przedwojennych fotogramów po współczesne, przesycone kolorem panoramy – ten niewielki tomik wypada niemal ascetycznie. I właśnie ta asceza jest jego wartością: Tatry i Podhale nie są tu „produktem turystycznym”, lecz pejzażem kulturowym, w którym forma góralskiej architektury koresponduje z układem grani, a codzienność mieszkańców z topografią. Dla kolekcjonera książek o Tatrach to pozycja ciekawa nie tyle informacyjnie, ile jako dowód, że drzeworyt – ta stara technika „dla cierpliwych” – wciąż potrafi być jednym z najbardziej uczciwych sposobów mówienia o górach.