Średniowiecze | Patrzę Podziwiam Poznaję
Autor: Andrew Langley
Wydawnictwo: Arkady, 1998
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Średniowiecze” Langleya to elegancki produkt epoki, w której wydawnictwa naprawdę wierzyły, że dziecko da się wychować na kogoś ciekawszego niż tylko konsumenta kreskówek. To typowy tom z serii „Eyewitness” – wizualnie gęsty, skomponowany jak małe muzeum w formacie A4. Tekstu jest tu zaskakująco mało jak na temat tak obszerny, ale to świadomy wybór: książka nie tyle „opowiada” o średniowieczu, co je wystawia w gablotach – narzędzia, repliki zbroi, miniatury, detale architektoniczne. Langley porusza się po dobrze znanych obszarach: wieś, dwór, Kościół, miasto, rzemiosło, święta – ale zamiast rekonstrukcji „wielkiej historii” dostajemy ciąg podglądów życia codziennego, rzeczy, którymi ludzie dotykali świata.
Ciekawa jest dyscyplina, z jaką autor rezygnuje z romantycznych klisz o „mrocznych wiekach”. Zamiast gotyckich mgieł mamy naczynia, narzędzia, wełniane kaptury, plany miast, skrawki iluminowanych rękopisów; średniowiecze jako system praktyk, a nie scenografia do ballady o rycerzu i damie. To podejście, mocno zakorzenione w historii społecznej przełomu XX wieku, sprawia, że książka jest starszym kuzynem współczesnych „historycznych infografik”: rozkładówki są skondensowane jak plansze wystawowe, ale Langley prawie nie moralizuje, nie wygłasza tyrad o „ciemnocie średniowiecza”, raczej spokojnie układa fakty. Ograniczenie słowne wymusza też pewną ostrożność – uproszczenia są nieuniknione, lecz nie rażą propagandą; badacz znajdzie tu skróty, ale nie rażące anachronizmy.
Na tle dzisiejszych „edukacyjnych” produkcji, które często przypominają kolorową watę cukrową, ten tytuł ma w sobie trzeźwość i porządność podręcznika muzealnego. To nie jest książka, która zastąpi bardziej pogłębione studia nad średniowieczem – w najlepszym razie może do nich doprowadzić. Dla młodszego czytelnika będzie to pierwsze spotkanie z pojęciami typu „parafia”, „gildia”, „konwent”, dla dorosłego – przyzwoicie skrojone kompendium ikonograficzne do szybkiego odświeżenia pamięci o realiach epoki. Jeżeli ktoś oczekuje narracyjnej opowieści, zawiedzie się; jeżeli szuka solidnie zmontowanego wizualnego atlasu życia codziennego w średniowiecznej Europie – Langley i ilustratorzy odwalili rzemiosło w najlepszym, trochę już dziś staroświeckim znaczeniu tego słowa.