Chodzić po wodzie z Anną Świderkówną
Autor: Elżbieta Przybył
Wydawnictwo: Znak, 2003
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Chodzić po wodzie” to jedna z tych książek‑rozmów, w których forma wywiadu-rzeki jest raczej przezroczystym naczyniem niż bohaterem. Elżbieta Przybył zadaje pytania, ale to Anna Świderkówna konsekwentnie prowadzi ton – spokojny, rzeczowy, pozbawiony dewocyjnego uniesienia, a przy tym przenikliwy. Zaczyna od biografii: Powstanie Warszawskie, pierwsze fascynacje nauką, mozół pracy nad papirusami, nieudane próby życia zakonnego. Życiorys, który w innych rękach łatwo mógłby stać się patetyczną laurką, u Świderkówny ma dyskretny urok człowieka, który nie potrzebuje budować legendy, bo bardziej interesuje go sens niż anegdota.
Najciekawszy jest tu sposób, w jaki z tych bardzo konkretnych doświadczeń wyrasta refleksja o Biblii, wierze i wolności. Świderkówna, klasycystka i papirolog, mówi o Piśmie Świętym jak ktoś, kto przez lata dotykał materialnych śladów starożytności – papirusów, tekstów w ich kontekście historycznym i językowym – a potem odważył się zapytać, co one robią z jego własnym życiem. Dyskutuje cierpienie, milczenie Boga, zgodność wiary z rozumem w sposób zupełnie inny niż popularna religijna publicystyka: nie w tonie wykładu apologety, lecz człowieka, który zna cenę łatwych odpowiedzi i z zasady im nie ufa. W tle stale obecne jest napięcie między kulturą grecko‑rzymską a światem biblijnym – dla Świderkówny nie są to dwa porządki do wyboru, lecz dwie szkoły czytania rzeczywistości.
Na tle innych książek Świderkówny – choćby jej popularnych cykli o Biblii – „Chodzić po wodzie” jest pozycją bardziej osobistą, a przez to paradoksalnie najlepszym wprowadzeniem do reszty dorobku. Kto zna ją tylko jako cierpliwą przewodniczkę po tekstach świętych, tu zobaczy również żołnierkę powstania, kobietę zafascynowaną klasztorem i równie mocno przekonaną, że wiary nie da się uprawiać wbrew rozumowi. Nie ma tu sensacyjnych rewelacji ani „sekretów znanej biblistki”; jest natomiast rzadko dziś spotykany model rozmowy o Bogu i świecie: bez krzyku, bez reklamy, z żelazną dyscypliną intelektualną i zaufaniem do czytelnika, że potrafi sam myśleć. Dla jednych będzie to „tylko” zapis długiej biograficznej rozmowy, dla innych – klucz, który porządkuje rozproszone intuicje o tym, jak łączyć filologię z modlitwą, historię z sumieniem, a naukę z Ewangelią, nie robiąc z żadnej z nich zakładniczki drugiej.