Paryskie pasaże
Autor: Krzysztof Rutkowski
Wydawnictwo: Słowo/Obraz Terytoria, 1995
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Paryskie pasaże” to jedna z tych książek, które udają przewodnik, a w rzeczywistości są raczej wybiegiem intelektualnym autora – pretekstem, by wejść do miasta tak, jak wchodzi się do dobrze zaopatrzonego antykwariatu: nie po jedną konkretną pozycję, tylko po wędrówkę. Rutkowski bierze paryskie pasaże – architektoniczne kaprysy XIX wieku – i traktuje je jak laboratorium nowoczesności. Zamiast linearnie „oprowadzać”, snuje się po nich jak flâneur po Benjaminowsku, przeskakując od architektury do mitów miejskich, od topografii do historii mentalności, od katalogu szyldów po katalog ludzkich obsesji. Miasto nie jest tu tłem, tylko głównym bohaterem – kapryśnym, rozproszonym, podszytym melancholią.
W warstwie pisarskiej to nie tyle esej, ile właśnie „pasaż” literacki: fragmenty, pół-obrazy, dygresje, które łączą się bardziej na zasadzie skojarzeń niż rozdziałów. Rutkowski korzysta z całego repertuaru humanisty obeznanego z francuską tradycją – gdzieś w tle pobrzmiewa Walter Benjamin, ale też Baudelaire, surrealistyczne fascynacje, kabarety, sekty, małe perwersje wielkiego miasta. „Pasaże podejrzane”, „modne”, „diabelskie” to mniej kategorie przestrzenne, bardziej stany umysłu miasta: każda część książki odsłania inny rejestr paryskiej wyobraźni – od mieszczańskiego kiczu po demonologię nowoczesności. To Paryż jako system luster, w których odbija się zarówno historia konsumpcji, jak i historia pragnień.
Wydawnicza forma – twarda oprawa, czarno-białe fotografie, elegancki układ typograficzny – jest tu nie bez znaczenia: książka została zaprojektowana jak sam pasaż, pół-muzeum, pół-bazarek z obrazami przeszłości. Ilustracje nie mają funkcji dokumentacyjnej, raczej dobudowują aurę: stare fotografie pracują jak dodatkowe głosy w chórze nostalgii i ironii. Na tle późniejszych „Warszawskich pasaży” widać, że „Paryskie” to jeszcze projekt wyjściowy, bardziej nasycony zachwytem nad samą formą pasażu – jako sposobu myślenia o mieście. To nie będzie lektura dla kogoś, kto szuka listy zabytków; to raczej książka dla tych, którzy lubią się zgubić – w mieście, w tekście i w cudzych obsesjach.