Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8301072415
Wysyłka od: 15.00 PLN

Paradne pojazdy w Polsce XVI-XVIII wieku
Autor: Teresa Żurawska

Wydawnictwo: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1989
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry

Uwagi: nieznaczne otarcia obwoluty

O książce

„Paradne pojazdy w Polsce XVI–XVIII wieku” Teresy Żurawskiej to ten typ książki, który na półce wygląda niepozornie, a po otwarciu okazuje się kluczem do całego, zanikłego świata gestu, przepychu i drobiazgowej inżynierii prestiżu. Autorka pisze niby „o pojazdach”, ale w istocie rekonstruuje cały mechanizm reprezentacji dawnej Rzeczypospolitej – od warsztatu rzemieślnika po ceremonialny wjazd monarchy. To jest praca z porządnej, jeszcze „pwn-owskiej” szkoły badań nad kulturą materialną: ciężar źródłowy, chłodny opis, żadnego sentymentalizmu. Zamiast anegdot o szlacheckich fantazjach mamy rachunki, kontrakty, inwentarze, ikonografię – i dopiero z tego wysnute opowieści o kolebkach, berlinek i landoletach.

Najciekawsze jest chyba to, jak Żurawska łączy technikę z reprezentacją. Z jednej strony drobiazgowo rozwarstwia organizację produkcji – dworskie warsztaty, cechy, manufaktury, import – pokazując, że kareta to efekt całkiem złożonego ekosystemu: stolarzy, kowali, tapicerów, malarzy, a także modnych wzorników krążących między Warszawą, Dreznem a Paryżem. Z drugiej strony te „przedmioty użytkowe” w jej ujęciu stają się pełnoprawnymi tekstami kultury: pojazd jako komunikat polityczny, jako element dyplomatycznego teatru, jako scena prywatnej próżności magnata. Rozdziały o typach i formach artystycznych czyta się trochę jak katalog dawnej ruchomej rzeźby – dekoracje snycerskie, herby, alegorie, które miały mówić za właściciela znacznie więcej niż jego listy.

Na tle literatury o polskiej nowożytności książka Żurawskiej ma tę zaletę, że omija wielkie słowa o „złotej wolności” i „upadku państwa”, a zamiast tego patrzy na koła, resory i lakier. Przez tak „przyziemny” przedmiot udaje się uchwycić coś bardzo ulotnego: jak wyglądał codzienny, a właściwie odświętny przepych, jakim językiem mówiła moda, jak dalece polskie elity były wpięte w europejski obieg form. Dla historyka sztuki użytkowej to pozycja niemal podstawowa; dla zainteresowanych kulturą dawnej Polski – rzadki przykład monografii, która nie zatrzymuje się na salonach i portretach, lecz wychodzi przed pałac, na dziedziniec, dokładnie tam, gdzie czeka zaprzężona kareta.