Świat i Polacy 1939-1945
Wydawnictwo: Buchmann, 2009
Okładka: twarda
Stan: bardzo dobry
Uwagi: brak
O książce
„Świat i Polacy 1939–1945” to typowy produkt wyobraźni wydawcy, który postanowił pożenić popularną syntezę II wojny światowej z narodowym lustrem. Mamy więc panoramę globalnego konfliktu, ale stale z zastrzeżeniem: „a gdzie w tym wszystkim byli Polacy?”. To nie jest nowa idea – w polskiej historiografii pokoleniami ćwiczonej – ale tu przyjmuje formę obszernego, bogato ilustrowanego kompendium, które bardziej przypomina dobrze zredagowany atlas historyczny niż „klasyczną” monografię. Redaktor Janusz Sap i zespół autorów prowadzą narrację chronologiczno-tematyczną, co ma tę zaletę, że czytelnik się nie gubi, nawet jeśli do tej pory znał wojnę głównie z filmów.
Zastosowany układ – połączony z mapami, zdjęciami i wyraźnym ciągiem przyczynowo‑skutkowym – zdradza ambicję, by książka stała się podręcznikiem dla dorosłych: nie akademicką rozprawą, ale czymś, co można położyć na stoliku kawowym i jednak z niego czytać, a nie tylko oglądać obrazki. Na tle wielotomowych, ciężkich od przypisów ujęć (Davies, Weinberg) ta publikacja stawia raczej na klarowność niż oryginalność interpretacji. Polacy pojawiają się tu nie jako sentimentalna dekoracja, lecz jako aktorzy wszystkich frontów – od września 1939, przez emigrację polityczną, Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie, konspirację w kraju, po powojenne rozliczenia – ale w granicach wyznaczonych przez konwencję książki popularnonaukowej: bez ostrych sporów metodologicznych i bez niepotrzebnego wikłania czytelnika w dyskusje specjalistów.
W efekcie dostajemy solidne, porządnie opracowane wprowadzenie do wojny widzianej „oczami świata”, ale z polskim refleksem w każdej kolejnej odsłonie konfliktu. To lektura dobra dla kogoś, kto ma już za sobą szkolne schematy i chciałby zobaczyć ich rozwinięcie w bardziej dojrzałej, ale nadal przystępnej formie. Badacz zawodowy nie znajdzie tu wielkich odkryć, lecz doceni zapewne rzetelność układu materiału i to, że polska perspektywa nie jest wyizolowana, tylko osadzona na tle globalnej gry mocarstw. W czasach, gdy wojna albo bywa zbanalizowana w popkulturze, albo rozdrobniona w setkach monografii cząstkowych, taka synteza – o ile czytelnik jest świadom jej popularyzatorskiego charakteru – może być po prostu użyteczna: jako punkt startowy, a nie ostatnie słowo.