Najlepsi przyjaciele
Autor: Joanna Trollope
Wydawnictwo: Prima, 1999
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Najlepsi przyjaciele” Joanny Trollope to podręcznikowy przykład tego, jak autorka potrafi z historii pozornie banalnej – o przyjaźni dwojga dorosłych ludzi i dwóch „normalnych” rodzin – wydobyć coś niepokojąco prawdziwego. Gina i Laurence są od lat w roli tytułowych najlepszych przyjaciół, tyle że Trollope bezlitośnie sprawdza, ile warta jest ta kategoria, gdy w małżeństwach pojawia się pęknięcie. Odejście Fergusa, męża Giny, jest tu tylko zapalnikiem: właściwy wybuch następuje, kiedy wsparcie Laurence’a okazuje się nie do końca bezinteresowne, a stara, „bezpieczna” przyjaźń zaczyna przypominać związek, którego nikt oficjalnie nie nazwał.
Autorka nie rozgrywa jednak tej opowieści na poziomie melodramatycznej afery. Interesuje ją gęsta tkanka codzienności: rozmowy przy kuchennym stole, wybuchy milczenia w sypialniach, przemykające mimochodem obserwacje sąsiadów. Trollope ma tę rzadką umiejętność, by konflikt moralny zmieścić w jednym, niby banalnym dialogu – gdzie jedno źle dobrane słowo waży więcej niż cały kaznodziejski monolog. Szczególnie wyraziście wypada tu perspektywa dzieci, zwłaszcza nastoletniej Sophy, która – jak to bywa w takich domach – zbyt szybko zostaje awansowana na rolę moralnego barometru dorosłych. To ona odczuwa najsilniej, że dorośli rozmontowują rodzinę w imię szczerości, której sama nie potrafi jeszcze unieść.
Na tle współczesnej literatury obyczajowej Trollope pozostaje konsekwentnie „stara szkoła”: żadnej agendy ideologicznej, żadnych fajerwerków formalnych, za to chirurgiczna obserwacja zachowań i emocji klasy średniej. „Najlepsi przyjaciele” są właśnie takim studium – nie o zdradzie jako sensacji, lecz o tym, jak łatwo pod hasłem „autentyczności uczuć” usprawiedliwić własny egoizm. Jeśli ktoś szuka powieści, w której wydarzenia są głośne, ale podane cichym, chłodnym tonem, bez taryfy ulgowej dla żadnej ze stron, to jest to jedna z bardziej uczciwych książek Trollope. A zamieszanie z ISBN-em jest tu poniekąd znaczące: powieść, która tak bezlitośnie porządkuje ludzkie relacje, sama w katalogach występuje pod kilkoma wcieleniami. Jak w życiu – etykiety bywają mylące, treść pozostaje ta sama.