Wczytuję dane...
Wysyłka od: 15.00 PLN

Ruch oporu w regionie Beskidu Niskiego 1939–1944
Autor: Andrzej Daszkiewicz

Wydawnictwo: Ministerstwo Obrony Narodowej, 1975
Okładka: miękka 
Stan: dobry

Uwagi: nieznaczne zagięcia okładki

O książce

Ruch oporu w regionie Beskidu Niskiego 1939–1944” to typowy wytwór polskiej historiografii wojskowej lat 70., ale w tym lepszym, „archiwalnym” wydaniu. Daszkiewicz nie pisze syntetycznej historii konspiracji w Polsce – interesuje go teren, który z perspektywy Warszawy wygląda jak drobny przypis: powiaty gorlicki, jasielski, sanocki i krośnieński. Właśnie ta „prowincjonalność” okazuje się atutem: zamiast wielkich narracji mamy historię pisanych i niepisanych kompromisów między ludźmi z AK, BCh, ZWZ i mniejszych struktur, których nazwy dziś pamiętają już tylko regionalne izby pamięci. Autor zna topografię – zarówno geograficzną, jak i personalną – i traktuje Beskid Niski nie jako dekorację dla romantycznych potyczek, lecz jako realną przestrzeń konspiracji, z jej komunikacją, melinami, przerzutami, napięciami z ludnością.

Ważną cechą tej książki jest to, że powstała pod auspicjami MON, a mimo to zachowuje charakter porządnej monografii źródłowej. Oczywiście, czytelnik obyły z polską literaturą PRL-u bez trudu wyłowi akcenty zgodne z ówczesną linią – dyskretne przesunięcia akcentów między formacjami, sposób, w jaki opisuje się „reakcyjność” części podziemia, czy dobór słownictwa. Ale pod spodem tkwi solidna praca dokumentacyjna: wykorzystanie archiwaliów, relacji, lokalnych materiałów, które po latach nabrały waloru wręcz archeologicznego. W przeciwieństwie do wielu późniejszych prac publicystyczno-patriotycznych, Daszkiewicz jest raczej skrupulatnym kronikarzem niż mówcą na akademii – interesują go struktury, powiązania, przekształcenia oddziałów, a nawet to, co bywa pomijane: tarcia, nieufność, lokalne konflikty w łonie tego samego „patriotycznego” środowiska.

W praktyce książka służy dziś trzem kategoriom czytelników. Dla badaczy i regionalistów to kopalnia nazw, pseudonimów, mikrooperacji – materiał wyjściowy, który można weryfikować nowszą literaturą i otwartymi archiwami. Dla ludzi związanych z Beskidem Niskim – coś w rodzaju genealogii wojennej regionu, pierwszej próby opowiedzenia własnej historii poza marginesem ogólnopolskich ujęć. A dla kolekcjonerów – przykład charakterystycznej monografii wojskowej epoki: gruba, formatu „serio”, z ilustracjami i indeksem, pisana z ambicją całościowego ujęcia tematu. Nie jest to książka, którą czyta się „do poduszki”, ale jako narzędzie – i jako świadectwo sposobu, w jaki w połowie lat 70. próbowano opisać polską konspirację na rubieżach – trzyma się zaskakująco dobrze.