Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788374145442
Wysyłka od: 15.00 PLN

Siostra i byk
Autor: Zbigniew Górniak

Wydawnictwo: WAB, 2009
Okładka: miękka 
Stan: bardzo dobry

Uwagi: brak

O książce

„Siostra i byk” wygląda jak romans z różnicą wieku, ale Górniak traktuje tę konwencję jak przynętę, nie jak cel. Para jest tu dobrana wręcz prowokacyjnie: Izaura, pielęgniarka z kliniki odwykowej, o imieniu żywcem wyjętym z telewizyjnej telenoweli, oraz Mirosław Lewicki – bogaty, starszy o pokolenie gracz giełdowy, który ma w życiorysie coś znacznie cięższego niż tylko „nieudane małżeństwo”. To zderzenie fantazji o awansie (miłość, pieniądze, „normalne” imię) z biografią naznaczoną współpracą i zobowiązaniami sprzed 1989 roku. W tle wciąż brzęczy odwykowa codzienność, czyli miejsce, gdzie złudzenia są odzierane ze skóry w sposób mało liryczny.

Najciekawszy jest sposób, w jaki Górniak podkłada pod obyczajowy sztafaż lustracyjny lont. Związek Izaury i Lewickiego staje się pretekstem do pytania, co właściwie w III RP znaczy „zacząć od nowa”, jeśli w archiwach leżą teczki, a żywi ludzie pamiętają dawne zależności. Autor, jako dziennikarz, wyraźnie czuje architekturę układów i „mocodawców” – nie ma tu romantycznej wiary, że przeszłość da się zwyczajnie odciąć decyzją serca. Romans, sensacja, psychologiczny portret – te tonacje są u niego raczej nakładanymi filtrami niż osobnymi szufladkami; związek pielęgniarki i „byka giełdowego” jest eksperymentem: ile prawdy może unieść relacja zbudowana na fałszywie uporządkowanej biografii.

Styl Górniaka nie jest ani rozpanoszoną prozą środka, ani też wysoką literaturą udającą, że nie zna telewizji i gazet. Pisze jak ktoś, kto ma w ręku zarówno język ulicy, jak i słownik politycznego zakulisia – i pozwala im się swobodnie mieszać. „Siostra i byk” nie jest powieścią, która zmieni kanon, ale w swoim rejestrze robi rzecz rzadką: przypomina, że lustracja to nie tylko spór publicystów, lecz także sprawa bardzo intymna – łóżek, kuchni, wspólnych kont bankowych. A to, że całość zaczyna się jak historia o dziewczynie marzącej o zmianie imienia, jest jednym z tych drobnych, ironicznych gestów, które ujawniają autora o wyraźnie reporterskim, a nie romansowym temperamencie.

Polecamy