Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788321113234
Wysyłka od: 15.00 PLN

Kościół i demokracja
Autor: Ks. Piotr Mazurkiewicz

Wydawnictwo: PAX, 2001
Okładka: miękka 
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Kościół i demokracja” to książka napisana wyraźnie z wnętrza Kościoła, ale nie ku pokrzepieniu serc, tylko ku otrzeźwieniu rozumu. Mazurkiewicz nie uprawia tu ani lamentu nad „upadkiem Zachodu”, ani apologetyki demokracji liberalnej z dodaną na końcu pobożną konkluzją. Interesuje go raczej, co naprawdę dzieje się w sferze publicznej III RP, gdy używa się wielkich słów: „neutralność światopoglądowa”, „państwo świeckie”, „pluralizm”, „prawa człowieka”. Ksiądz-socjolog zachowuje się tu trochę jak filolog: rozbiera te pojęcia, śledzi ich karierę po 1989 roku i pokazuje, jak często służą raczej do wykluczania religii z debaty, niż do budowania wspólnej płaszczyzny rozmowy.

Najciekawsze jest to, że Mazurkiewicz traktuje demokrację poważnie – poważniej niż jej najgłośniejsi wyznawcy. Nie przyjmuje liberalnej tezy, że religia ma się wynieść do sfery prywatnej, ale też nie proponuje „państwa wyznaniowego” w wersji retro. W tle stale obecna jest katolicka nauka społeczna po Soborze Watykańskim II: przekonanie, że chrześcijaństwo ma do zaoferowania nie tylko etykę indywidualną, lecz także rozumienie osoby, dobra wspólnego i wolności, bez których demokratyczna procedura zaczyna się obracać w pusty rytuał. Autor z wyraźną satysfakcją demaskuje podwójne standardy debaty publicznej – gdy np. moralność bywa dopuszczalna, o ile nie jest „kościelna” – ale robi to spokojnym, akademickim tomem, bez publicystycznych fajerwerków.

Dla czytelnika obytego w literaturze politologicznej lat 90. i początku XXI wieku książka Mazurkiewicza będzie czymś w rodzaju brakującego ogniwa: między polską transformacją a europejską dyskusją o „religii w przestrzeni publicznej”. Nie jest to lektura łatwa ani efektowna – autor nie upraszcza, lubi niuans, czasem grzęźnie w gęstym języku nauk społecznych. Ale właśnie ta skrupulatność sprawia, że „Kościół i demokracja” starzeje się wolniej niż większość publicystyki z epoki. To nie jest książka, która da się zamknąć w jednym haśle – raczej narzędzie: do sprawdzania, co naprawdę oznaczają słowa, którymi od lat opisujemy obecność religii w polskim życiu publicznym.