Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8386906073
Wysyłka od: 15.00 PLN

Synkretyzm - Religia Antychrysta
Autor: John Cotter

Wydawnictwo: WERS, 1996
Okładka: miękka 
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

„Synkretyzm. Religia Antychrysta” to typowy produkt katolickiej kontrrewolucji religijnej lat 80. i 90., tylko w wersji skondensowanej do 72 stron. Nie ma tu więc rozwlekłych traktatów teologicznych, raczej ostry pamflet, który z góry zakłada tezę: idea „jednej religii ludzkości”, budowanej z „tego, co najlepsze” w każdej tradycji, jest nie tyle błędem, ile zapowiedzią duchowej katastrofy. Cotter nie waha się sięgać po słownictwo eschatologiczne – Antychryst, czasy ostateczne, fałszywa jedność – i od pierwszych stron ustawia czytelnika po jednej z dwóch stron frontu. Na tym poziomie książka jest bardziej mobilizującym kazaniem niż chłodną rozprawą.

Interesujące jest jednak to, jak autor „czyta” zjawiska, które w oficjalnym dyskursie kościelnym nazywa się dziś raczej dialogiem międzyreligijnym, ekumenizmem, otwartością czy „duchowością” zamiast „religii”. Cotter traktuje je jako element większego projektu – świadomego lub nie – tworzenia nowej religii cywilizacyjnej, gdzie Chrystus zostaje uprzejmie przesunięty z centrum do jednego z „mistrzów duchowych”. W jego ujęciu synkretyzm nie jest więc niewinnym „spotkaniem kultur”, lecz narzędziem rozmywania dogmatu: gdzie wszystko jest po trochu prawdą, tam w gruncie rzeczy nic nie jest prawdą definitywną. Ten sposób widzenia każe mu zestawiać prądy teozoficzne, masonerię, ruchy New Age i „większy ekumenizm” w jedną, mocno podejrzliwą panoramę duchowo‑polityczną.

Z dzisiejszej perspektywy książka ma charakter wyraźnie środowiskowy: to lektura dla tych, którzy już podzielają podejrzliwość wobec „globalnej duchowości” i chcą otrzymać spójny, choć jednostronny, obraz przeciwnika. Akademik szukający niuansów w dialogu religii szybko się zniecierpliwi, za to badacz katolickiej myśli polemicznej znajdzie tu podręcznikowy przykład retoryki „oblężonej twierdzy”: sugestywnie napisany, prosty, z przekonaniem, że historia (a może raczej Apokalipsa) ostatecznie rozstrzygnie spór. Ironia losu polega na tym, że Cotter, walcząc z synkretyzmem, mimowolnie dokumentuje jedno z najciekawszych napięć końca XX wieku: między katolicką tożsamością dogmatyczną a rosnącą presją na duchową „uniwersalność” bez wyłączności prawdy.