Kościół otwarty
Autor: Juliusz Eska
Wydawnictwo: Znak, 1963
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: prywatna pieczątka własnościowa
O książce
„Kościół otwarty” Juliusza Eski to dziś lektura podwójnie ciekawa: po pierwsze jako dokument myśli katolickiej u progu Soboru Watykańskiego II, po drugie jako świadectwo, że pojęcie „katolicyzmu otwartego” w Polsce nie narodziło się ani w latach 90., ani w epoce mediów społecznościowych. Eska, związany z „Więzią”, proponuje wizję Kościoła, który nie tyle „łaskawie toleruje” świat, ile wchodzi z nim w uczciwy spór i rozmowę. Nie ma tu jeszcze soborowej terminologii w pełnym rozkwicie, ale jest wyraźna intuicja: Kościół nie przetrwa w pozycji oblężonej twierdzy, jeśli nie nauczy się traktować współczesnej kultury jako partnera, a nie wyłącznie zagrożenia.
To, co wyróżnia Eskę na tle ówczesnych publicystów, to pewna intelektualna odwaga połączona z poczuciem odpowiedzialności za język. „Otwarty” nie znaczy tu „rozmyty dogmatycznie” ani „wszystko jedno co wierzysz”; chodzi o Kościół świadomy własnej tożsamości, a zarazem na tyle pewny siebie, że nie boi się rozmowy z niewierzącymi, z innymi wyznaniami, z nowymi prądami filozofii. W tym sensie książka bliska jest liniom wyznaczanym przez ówczesne, dynamicznie rozwijające się środowisko „Więzi”: mniej lęku, więcej zaufania do rozumu i sumienia. Eska interesuje się nie tyle strukturą Kościoła, ile jego stylem bycia: czy jest on wspólnotą, do której można wejść z pytaniem, wątpliwością, biografią daleką od ideału.
Lektura Eski pozwala zobaczyć, że spory o „Kościół otwarty” i „zamknięty” w Polsce toczyły się na długo zanim stały się medialnymi etykietami. Książka nie jest teologicznym traktatem, raczej esejem-programem: skromnym objętościowo, ale dobrze zakorzenionym w ówczesnych napięciach epoki. Dla dzisiejszego czytelnika może być interesująca właśnie jako głos sprzed soborowej „rewolucji języka”, w którym słychać już zapowiedź późniejszych debat – i pytanie, na które Kościół wciąż próbuje odpowiedzieć: jak pozostać sobą, nie uciekając od świata.