Kalendarz Iskier 1955
Autor:
Wydawnictwo: Iskry, 1954
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Kalendarz Iskier 1955” to przykład wydawnictwa użytkowego, które zestarzało się w sposób ciekawszy, niż przypuszczali jego redaktorzy. W momencie wydania był to po prostu „sprzęt codziennego użytku” inteligenta i urzędnika PRL: coś między notesem, podręczną encyklopedią i kalendarzem świąt, rocznic oraz obowiązkowych ideologicznych „przypomnień”. Dziś czyta się go jak kapsułę czasu – skrupulatnie zestawiony obraz świata widziany przez redakcję państwowego wydawnictwa w połowie lat pięćdziesiątych, tuż przed październikowym przesileniem. Sam fakt, że wydanie na rok 1955 ukazało się w 1954, przypomina, jak bardzo planowano wówczas wszystko „z góry”, łącznie z tym, co i kiedy czytelnik ma wspominać.
Najbardziej uderza ten charakterystyczny dla epoki kompromis między autentyczną ambicją popularyzatorską a obowiązkową doktryną. Na stronach kalendarza obok rzeczowych haseł historycznych, notek o literaturze czy kulturze, pojawiają się nieuchronnie Lenin, Marks, Engels i cały panteon, który miał pełnić rolę świeckiego kalendarza świętych. To nie jest ordynarny agitator w broszurowym papierze, raczej subtelniej dawkowana ideologia wtłoczona w formę praktycznego kalendarza i „małej encyklopedii” – coś, co miało stać na biurku obok kałamarza, a przy okazji porządkować sposób myślenia o historii i świecie. Ten dwoisty charakter sprawia, że dziś książka jest ciekawsza jako źródło do historii mentalności niż jako źródło faktów.
Materiałowo to typowy produkt „Iskier”: miękka okładka, sporo treści na stosunkowo niewielkiej powierzchni, kompozycja podporządkowana funkcjonalności, ale z ambicją, by czytelnik miał wrażenie obcowania z „małą biblioteką w kieszeni”. Brak ISBN nie jest tu oczywiście żadnym uchybieniem, lecz świadectwem epoki przedstandaryzowanej, gdy książki żyły bardziej w obiegu konkretnych środowisk niż w globalnych bazach danych. Dziś „Kalendarz Iskier 1955” interesuje nie tyle tym, co mówi o roku 1955, ile tym, co mówi o roku 1954: o tym, jakie fakty uznano za godne pamięci, jak zorganizowano czas obywatela, co mu wpisano między kolejne dni, zostawiając odrobinę miejsca na własne notatki – prywatną warstwę dopisywaną do oficjalnej narracji.