Wykłady o Kościele
Autor: O. Yves de Montcheuil, S.J
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX, 1956
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Wykłady o Kościele” to książka, w której młody jezuita z kręgu nouvelle théologie robi coś, czego późniejsze podręczniki eklezjologii często już nie potrafią: mówi o Kościele nie jak o systemie, lecz jak o dramacie. To nie jest „kompendium doktryny” ani skrupulatny komentarz do encykliki – tym bardziej, że wykłady te powstawały w samym środku wojennej zawieruchy, równolegle z ogłoszeniem Mystici Corporis – ale świadectwo myślenia w toku, w sytuacji historycznej, która nie pozostawia złudzeń co do ceny słów „zbawienie”, „świat” i „misja”. Już sam układ tematów sugeruje, że de Montcheuil widzi Kościół raczej jako tajemnicę rozwijającą się w czasie niż jako skończony katalog tez: Królestwo, Ciało, Nowy Izrael, świętość, hierarchia, świat, misje – to nie rozdziały do odfajkowania, lecz kolejne przybliżenia jednego, w gruncie rzeczy niewygodnego pytania: po co Kościół w ogóle istnieje.
Widać tu rękę kogoś, kto zna scholastykę, ale nią nie oddycha. Definicje są, owszem, poprawne, ale najciekawsze rzeczy dzieją się tam, gdzie autor pozwala sobie na intuicje wyprzedzające posoborowy język: Kościół jako „wewnętrzne życie” Ciała, napięcie między świętością obiecaną a mizerią faktycznych chrześcijan, odważnie nakreślona kwestia zbawienia ludzi żyjących poza granicami widzialnej wspólnoty. Dla czytelnika obytego z Lumen gentium i pismami Congara jest tu pewne déjà vu – tyle że w wersji szkicowej, bardziej osobistej, chwilami zaskakująco pastoralnej. De Montcheuil pisze jak ktoś, kto przemawia do konkretnych studentów, a nie do przyszłej kongregacji doktrynalnej: pozwala na niedopowiedzenia, na pytania otwarte, na ton, który jest bliższy kierownictwu duchowemu niż wykładowi akademickiemu.
Polskie wydanie z 1956 roku ma dziś urok dokumentu epoki, w której takie teksty – zrodzone w czasie okupacji, na marginesie „oficjalnej” teologii – zaczynały powoli przedzierać się do szerszej świadomości. Czytane z perspektywy po Soborze, „Wykłady o Kościele” nie są już rewolucją, ale raczej jednym z dyskretnych głosów, które tę rewolucję przygotowały: łączą tradycyjną lojalność wobec katolickiej formuły („poza Kościołem nie ma zbawienia”) z niepokojem o jej sens w obliczu realnego świata – niewierzących, innych wyznań, ludzi dobrej woli stojących daleko od sakramentów. W tym sensie książka jest ciekawa nie dlatego, że mówi ostatnie słowo o Kościele, lecz że pokazuje, jak katolicki intelektualista w środku XX wieku usiłuje uciec przed wygodnym dogmatyzmem bez zdradzania własnej tradition. Dla jednych będzie to już tylko etap pośredni, dla innych – rzadki zapis momentu, gdy eklezjologia jeszcze miała odwagę być problemem, a nie zbiorem answers.