Charakterologia a życie wewnętrzne
Autor: bp Lech Kaczmarek
Wydawnictwo: Kuria Biskupia Gdańska, 1983
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne otarcia okładki
O książce
„Charakterologia i życie wewnętrzne” to dziś trochę jak znalezienie w bibliotecznej głębi zeszytu z wykładami dawnego profesora – miejscami archaicznego, ale zaskakująco trzeźwego. Kaczmarek pisze w epoce, zanim psychologia religii zaczęła mówić językiem laboratoriów i kwestionariuszy; operuje więc pojęciami „charakteru”, „temperamentu”, „usposobienia”, ale używa ich z precyzją człowieka, który zna zarówno katechizm, jak i podręcznik psychopatologii. To nie jest pobożny traktacik o „duszyczce”, lecz próba naszkicowania mapy życia wewnętrznego, w której obok łaski, sumienia i cnót znajdujemy całkiem współczesne zainteresowanie fizjologią i zaburzeniami psychicznymi. W tle wyczuwa się klimat katolickiej odpowiedzi na rosnącą pozycję psychologii świeckiej: zamiast wojny – dialog na własnych warunkach.
Najciekawsza jest tu właśnie ta ambicja pogodzenia trzech porządków: klasycznej duchowości, rozwijającej się psychologii osobowości oraz – jak na biskupa – zaskakująco trzeźwego spojrzenia na „psychopatologię życia wewnętrznego”. Kaczmarek nie ucieka od tematów, które w duszpasterstwie często zagłusza się moralizowaniem: nerwice, skrupulanctwo, zaburzenia nastroju, wpływ temperamentu na modlitwę i podejmowanie decyzji. Widać wyraźnie, że chodzi mu o odczarowanie pewnej kościelnej naiwności: nie każde „ciemne noce” są mistyczną próbą, część to zwyczajna depresja; nie każdy „zły charakter” to zła wola, bywa że to struktura osobowości, którą trzeba zrozumieć, a nie tylko ganić. W tym sensie książka ma w sobie coś z dyskretnego podręcznika dla spowiedników i kierowników duchowych, którzy chcą rozróżniać, gdzie kończy się grzech, a zaczyna psychologia.
Z dzisiejszej perspektywy uderza podwójne wrażenie: z jednej strony język i kategorie miejscami trącą myszką – to jeszcze epoka przed DSM-ami i inwazją terminologii psychoanalitycznej/poznawczo‑behawioralnej, z drugiej jednak powściągliwość autora i jego respekt dla faktów psychologicznych robią lepsze wrażenie niż wiele nowszych, „psychologizujących” broszur religijnych. Książka jest typowym produktem wydawnictwa kościelnego lat 70.: skromna edytorsko, z pogranicza nauki i popularyzacji, pisana dla inteligencji katolickiej, nie dla masowego czytelnika. Jako lektura dziś – bardziej dla tych, którzy chcą zobaczyć, jak Kościół w Polsce próbował myśleć psychologicznie na serio, zanim stało się to modne. Dla badacza duchowości i historii myśli religijnej będzie to ciekawy dokument przejścia od ascetyki do czegoś na kształt „psychologii chrześcijańskiej”; dla zwykłego czytelnika – dość wymagająca, ale momentami zaskakująco przenikliwa lekcja realizmu wobec własnej „duszy”.