Daj mi dusze
Autor: Kardynał August Hlond
Wydawnictwo: Wydawnictwo Salezjańskie nakładem Salezjańskiej Inspektorii św. Stanisława Kostki, 1979
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Daj mi dusze” to jeden z tych tomów, które czyta się nie tyle „od deski do deski”, ile raczej jak długi dialog z autorem, prowadzony na przestrzeni pół wieku. Kompozycja wyboru – od młodzieńczych, jeszcze mocno salezjańskich tekstów formacyjnych z końca XIX wieku po przemówienia prymasowskie z lat czterdziestych – pozwala śledzić dojrzewanie stylu i tonu Hlonda. Zaczyna jako wychowawca i kaznodzieja, który mówi o wychowaniu, czystości obyczajów, roli Kościoła w kształtowaniu charakterów; kończy jako prymas obciążony doświadczeniem wojny, okupacji i pierwszych lat komunizmu, który już nie tylko wychowuje, ale bije na alarm. Ten sam człowiek, ten sam zasadniczy język katolickiej etyki – a jednak perspektywa wyraźnie się rozszerza: od jednostki i parafii do narodu i Europy.
W centrum tomu stoi przekonanie, że duszpasterstwo nie jest dodatkiem do historii politycznej, lecz jej nerwem. Hlond pisze i przemawia jak człowiek, który ma pełną świadomość, że słowo kościelne w Polsce nie jest jedynie homilią do niedzielnych wiernych, ale interwencją w życie zbiorowe. Dlatego teksty o moralności osobistej sąsiadują tu z ostrymi diagnozami cywilizacyjnymi: widać w nich lęk przed rozmyciem katolickiej tożsamości, ale też niezwykłą wiarę w to, że naród można „podnieść” przez katechezę, sakramenty, odważne kazanie. Język jest prosty, retorycznie wyrobiony, miejscami patetyczny – to patos epoki, w której mówca nie bał się słów „naród”, „cnota”, „grzech” bez ironicznego cudzysłowu. Dla dzisiejszego czytelnika może to brzmieć surowo, ale zarazem orzeźwiająco: brak tu modnego relatywizowania, jest za to uporczywe domaganie się jasnych wyborów.