Zmierzch i upadek domu Windsorów
Autor: Donald Spoto
Wydawnictwo: Diogenes, 1998
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Zmierzch i upadek domu Windsorów” to książka pisana z wyraźnym zamiarem zdemontowania mitu, a nie uczczenia „firmy Windsor™”. Spoto patrzy na monarchię jak na instytucję, która weszła w erę mediów z mentalnością dworu z czasów królowej Wiktorii – i płaci za to konsekwencje. Rozpiętość chronologiczna, sięgająca od wiktoriańskiego kultu obowiązku po medialną męczeńskość Diany, służy mu do pokazania jednego wątku: dynastia, która miała być symbolem stabilności, staje się laboratorium rodzinnych katastrof, rozgrywających się na oczach całego imperium, a potem całego świata. Nie ma tu nostalgii za „dobrą starą monarchią” – jest raczej chłodne (momentami bardzo surowe) studium instytucji, która pozornie trwa niewzruszona, a w środku gnije od sprzecznych oczekiwań, neuroz i twardego protokołu.
Spoto jest przede wszystkim biografem, nie suchym kronikarzem, więc królowie, księżne i książęta nie wychodzą mu tu w postaci figur z albumu Philipa Zieglera, lecz raczej jako bohaterowie długiego, nieco okrutnego studium przypadku. Psychanalityczne zacięcie widać szczególnie w partiach poświęconych Dianie – autor nie ogranicza się do opisu skandali, tylko tropi, jak dworska chłodna rezerwa i wymóg „nieskazitelnego wizerunku” produkują choroby, upokorzenia i w ostatecznym rozrachunku publiczny bunt. Jednocześnie nie jest to brudnawy „tell‑all”: Spoto umie zestawić anegdotę z dokumentem, plotkę z protokołem dyplomatycznym, żeby pokazać, jak prywatne decyzje monarchy rezonują w strukturze państwa. Hipokryzja, o której pisze, nie jest więc tylko obyczajowa, ale systemowa – służy podtrzymaniu dekoracji, w której realna władza już dawno przesunęła się gdzie indziej.