Mity rzymskie
Autor: Michael Grant
Wydawnictwo: PIW, 1978
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Mity rzymskie” Granta to taka książka, która w domowej bibliotece zwykle stoi obok Owidiusza i Liwiusza, ale w gruncie rzeczy powinna stać raczej koło Gibbona i Mommsena. To nie jest tom „ładnych opowieści o bogach”, tylko próba wydobycia z rzymskiego materiału mitycznego własnego idiomu – politycznego, obywatelskiego, czasem brutalnie pragmatycznego. Grant pokazuje, że Rzymianie nie tyle „mieli mity”, ile używali ich jak narzędzi: do legitymizacji władzy, porządkowania dziejów, wytyczania granic między tym, co „rzymskie”, a tym, co barbarzyńskie. Eneasz, Romulus, królowie, początki Republiki – to nie zestaw ładnych legend, tylko coś w rodzaju konstytucji zapisanej w pół-bajce, pół-kronice.
Na tle klasycznych kompilacji mitologicznych Grant wypada podejrzanie trzeźwo. Interesuje go nie tyle „co się wydarzyło” w opowieści, ile co Rzymianin różnych epok chciał przez nią osiągnąć. Autor rozgrywa to bardzo po rzymsku: chłodno, rzeczowo, z dyskretnym sceptycyzmem. Etruskie ślady, materiał archeologiczny, warianty tradycji u pisarzy – to wszystko buduje obraz mitologii, która nigdy nie miała tej greckiej lekkości i metafizycznej śmiałości, za to znakomicie nadawała się do budowy imperium. W tym sensie książka jest raczej studium o pamięci zbiorowej i politycznym zastosowaniu opowieści niż „mitologią dla początkujących”.
Polskie wydanie w serii „Rodowody Cywilizacji”, z przekładem Kubiaka i potężnym blokiem ilustracji, dopełnia całości: tekst i obrazy tworzą coś na kształt małego muzeum wyobraźni rzymskiej. Bliski formatowi albumu, a jednak to przede wszystkim książka do czytania, nie do oglądania – ilustracje działają jak komentarz, nie jak ozdoba. W czasach, gdy mitologię rzymską zwykle traktuje się jako ubogą krewną greckiej, Grant przypomina, że to właśnie ta „mniej efektowna” tradycja zbudowała język władzy, który Europa powtarza do dziś, często nie zdając sobie z tego sprawy. To lektura bardziej formująca sposób patrzenia na antyk niż dostarczająca kolejnych anegdot o bogach.