Traktat o złej robocie
Autor: Krystyna Daszkiewicz
Wydawnictwo: Książka i Wiedza, 1974
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne ślady lektury
O książce
„Traktat o złej robocie” to jedna z tych książek, które starzeją się podejrzanie wolno – co jest komplementem dla autorki, a oskarżeniem wobec rzeczywistości, którą opisuje. Daszkiewicz bierze na warsztat nie tyle „pracę” w sensie ekonomicznym, ile całą kulturę instytucjonalnego pozoru: zebrania z góry skazane na bezskuteczność, sprawozdania pisane pod tezę, hierarchie, w których kompetencja przegrywa z układem, i język – ten osobny świat sloganów, frazesów i urzędniczej nowomowy, służący raczej ukrywaniu niż wyjaśnianiu. W tle mamy PRL-owski pejzaż: zakłady pracy, urzędy, instytuty naukowe, całą tę gęstą sieć miejsc, gdzie „robi się”, ale bardzo ostrożnie, by niczego rzeczywiście nie zrobić.
W odróżnieniu od Kotarbińskiego, który w „Traktacie o dobrej robocie” budował etykę sprawnego działania, Daszkiewicz pokazuje, jak realne instytucje – polityczne, prawne, towarzyskie – systematycznie tę etykę sabotują. To nie jest tylko katalog grzechów głównych biurokracji: kumoterstwo, protekcjonizm czy karierowiczostwo nie występują tu jako moralne wady jednostek, lecz jako racjonalne strategie przetrwania w świecie, gdzie odpowiedzialność jest rozmyta, a krytyka traktowana jak akt wrogi. W tym sensie książka jest socjologią cynizmu: autorka z rozbrajającą precyzją pokazuje, jak jednostka stopniowo uczy się, że bardziej opłaca się „wykazywać się” niż rzeczywiście pracować, „być lojalnym” niż kompetentnym, a „nie zadawać pytań” niż domagać się sensu.