W krainie majaczeń. Groteski
Autor: Zygmunt Fijas
Wydawnictwo: Czytelnik, Warszawa, 1972
Okładka: miękka z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: pieczęć Opactwa OO Cystersów w Szczyrzycu
O książce
„W krainie majaczeń” to książka z tego typu, które łatwo przeoczyć na półce antykwariatu – cienka, niepozorna, z datą wydania, która nie krzyczy „arcydzieło epoki”. A jednak po kilku stronach okazuje się, że ma się do czynienia z autorem bardzo świadomym swoich narzędzi. Fijas nie pisze „skeczy na papierze”, tylko małych, starannie skomponowanych konstruktów: lirycznych szkiców podszytych jadem, sennych wizji przyciętych do kształtu złośliwej anegdoty, mitologicznych parodii, które udają lekkość, a w tle przeprowadzają zupełnie serio operację na kliszach kultury. Ta „kraina majaczeń” jest precyzyjnie zaprojektowana – to majaczenia człowieka, który bardzo dobrze wie, co robi z językiem.
Najbardziej charakterystyczne jest tu właśnie wchodzenie w różne rejestry – pory roku, podróże, mitologia, makabra – i traktowanie ich jak laboratoriów dla groteski. W cyklach Fijas zachowuje resztki klasycznego ładu (pory roku, tryptyk, epilog), po to tylko, żeby w środku rozmontować konwencję: obok obrazka niemal sielankowego pojawia się drobny fałszywy ton, który z czasem przechodzi w karykaturę; element makabry wyskakuje jak zadrapanie na pocztówce; motyw mitologiczny zamiast wynosić w górę, zostaje sprowadzony do poziomu sklepiku osiedlowego albo biura. Miniatura działa tu jak lupa: im krótszy tekst, tym wyraźniej widać, że puenta to nie „żart na koniec”, lecz moment, w którym całość przewraca się na drugą stronę i ujawnia swoją ironiczno‑absurdalną konstrukcję.