Mroczne sekrety
Autor: Adèle Geras
Wydawnictwo: Świat Książki, 2004
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Mroczne sekrety” Geras to typowa „powieść z domem”, ale napisana z rzadko dziś spotykaną cierpliwością wobec psychologii postaci. Mamy tu wszystko, co kochają czytelnicy rodzinnych sag: wielką posiadłość z przyległością historii w postaci sławnego malarza, matkę‑matronę świętującą okrągłe urodziny, zjazd klanu, w którym każdy przywozi walizkę pełną własnych pretensji, przemilczeń i błędnie zapamiętanych wydarzeń. To jednak nie jest tylko dekoracyjna sceneria – dom i dawne obrazy ojca Leonory funkcjonują jak archiwum win, przesunięć pamięci i tego, co w rodzinie zostało nieopowiedziane. Geras cierpliwie dociska bohaterów do ściany: kto co wie, od kiedy wie i dlaczego milczał.
Autorka ma ucho do codziennych napięć – jej dialogi przypominają niekiedy zapis rodzinnej narady, podczas której wszyscy mówią „o niczym”, a tak naprawdę negocjują swoje miejsce w hierarchii. Emocjonalna dynamika nie opiera się tu na tanich zwrotach akcji, raczej na stopniowym kruszeniu wizerunków: idealizowanych rodziców, wyrozumiałych córek, grzecznych wnuków. W tym sensie „Mroczne sekrety” bliżej do Iris Murdoch niż do romansowych sag – Geras interesuje bardziej moralna cena przemilczeń niż sama sensacyjność ujawnianych faktów. Urodzinowe przyjęcie staje się konstrukcyjną ramą: rytualna celebracja zamienia się w coś w rodzaju świeckiej spowiedzi zbiorowej.
Styl jest przejrzysty, pozbawiony fajerwerków, ale nie bez smaku – to ten typ prozy, której siła polega na tym, że czytelnik niemal nie zauważa, kiedy został wciągnięty w cudze dramaty. Dla kogoś wychowanego na „howardsowym” klimacie Forstera czy na współczesnych powieściach Joanny Trollope, książka Geras będzie czymś w rodzaju pomostu: i o rodzinie, i o klasie, i o sztuce, i o tym, jak długo można żyć w świetle – lub w cieniu – cudzych decyzji. Nie jest to literatura, która przewraca stolik, ale taka, która po cichu przestawia krzesła; po lekturze nagle widać, jak wiele rodzinnych opowieści zbudowanych jest na tym, czego nikt nie miał odwagi nazwać po imieniu.