O duchu praw
Autor: Karol Ludwik Monteskiusz
Wydawnictwo: Altaya 2002
Okładka: twarda ze zdobieniami, szyta.
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
Monteskiusz w „O duchu praw” wciąż działa jak zimna woda na głowę: przypomina, że państwo nie jest konstrukcją z deklaracji, lecz zjawiskiem podległym regułom, które trzeba najpierw rozpoznać, zanim zacznie się je naprawiać. Wydanie Altaya to popularna seria, ale sam tekst — w przekładzie Boya — zachowuje ciężar oryginału. Widać autora, który po dwóch dekadach analiz wyciąga wnioski dotyczące tego, co trzyma państwa przy życiu, a co je niszczy. Nie ma tu miejsca na anegdoty polityczne; jest za to cierpliwa, oświeceniowa próba zrozumienia mechanizmów, które rządzą ustrojami.
Najbardziej działające na wyobraźnię pozostają fragmenty dotyczące ustrojów i ich zasad: republika jako projekt wymagający cnoty obywatelskiej, monarchia oparta na honorze, despotia rządząca strachem. Monteskiusz zamiast moralizowania proponuje analizę — dlaczego pewne państwa upadają, dlaczego inne trwają i co można zrobić, by wolność obywateli miała trwałe oparcie w strukturze. Pomysł republiki konfederackiej pokazuje, że nie bał się myślenia konstrukcyjnego, a jego opis brytyjskiej równowagi władz stał się jedną z najtrwalszych inspiracji dla nowoczesnych konstytucji.
Księgi o klimacie i geografii bywają dziś najczęściej dyskutowanym elementem, choć ich sens był dla autora jasny: chciał pokazać, że ustroje wyrastają z konkretnych warunków, a nie z abstrakcyjnych marzeń. W tej mieszaninie obserwacji historycznych, socjologicznych intuicji i prawniczej praktyki kryje się powód, dla którego Monteskiusz przetrwał wszystkie spory — jego traktat jest narzędziem, nie monumentem. Ktokolwiek chce zrozumieć, skąd wzięły się koncepcje ograniczania władzy, powinien go znać, choćby w popularnym wydaniu takim jak to.