Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788304046450
Wysyłka od: 15.00 PLN

Najpierw żyć, potem igrać. Szkice o literaturze polskiej 
Autor: Marcel Reich-Ranicki 

Wydawnictwo: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 2005
Okładka: twarda
Stan: dobry 
Uwagi:
brak

O książce

„Najpierw żyć, potem igrać” to książka, która ma w sobie coś z rewersu klasycznej historii polskiej literatury: zamiast kolejnego rodaka porządkującego własny kanon dostajemy jednego z najbardziej wpływowych krytyków powojennych Niemiec, który o polskich pisarzach pisze do niemieckiej publiczności – z całym bagażem politycznym, biograficznym i estetycznym. Reich‑Ranicki, Żyd z Warszawy, ocalały z getta, później niekwestionowana instytucja niemieckiego życia literackiego, patrzy na Schulza, Miłosza, Gombrowicza czy Hłaskę z pozycji człowieka, który jest zarazem „stamtąd” i „stąd”. Ta podwójna perspektywa sprawia, że tom czyta się raczej jak serię precyzyjnych diagnoz niż jak kurtuazyjny wstęp do „polnische Literatur für Anfänger”. Autor zresztą nie ma żadnego nawyku grzecznościowo‑dyplomatycznego – jeśli coś uważa za słabe, mówi to wprost.

Szczególnie interesujące jest napięcie między tym, jak Reich‑Ranicki portretuje poszczególnych pisarzy, a tym, jak widzi niemiecką recepcję ich dzieł. Z jednego eseju na drugi przewija się pytanie, czy zachwyt nad polską literaturą na Zachodzie to autentyczna fascynacja, czy też – mówiąc brutalnie – moralny obowiązek wynikający z „kompleksu winy”. W przypadku Miłosza czy Schulza autor bezlitośnie odcina egzaltację od rzeczywistego czytania tekstu; w wizerunku Hłaski, Gombrowicza czy Słonimskiego widać z kolei, że bardziej od egzotyki „kraju zza żelaznej kurtyny” interesuje go rzetelność opisu świata, umiejętność uchwycenia polskiej nowoczesności w całej jej nieporadności i pęknięciu. Reich‑Ranicki nie romantyzuje polskości: w jego szkicach jest ona raczej zbiorem nerwic, kompleksów i błysków niezwykłego talentu niż jakąś metafizyczną esencją.

Warto dodać, że książka jest także lekcją stylu krytycznoliterackiego, jakiego dziś prawie się nie praktykuje: klarowny, kategoryczny, a przy tym daleki od akademickiej żargonady. W krótkim szkicu potrafi wbić szpilę, przypomnieć biograficzny szczegół, przywołać kontekst historyczny i jednocześnie wydać wyrok estetyczny – bez „asekuracyjnego” rozmywania stanowiska. Tytułowe „najpierw żyć, potem igrać” można czytać jako program: literatura polska interesuje go tam, gdzie wychodzi z dekoracyjnej roli i styka się z doświadczeniem – wojny, komunizmu, emigracji, codziennego upokorzenia. Dla polskiego czytelnika ten tom jest podwójnie pouczający: pozwala zobaczyć znane nazwiska tak, jak przedstawiano je Niemcom, i równocześnie odsłania, jak wygląda polski kanon w lustrze obcego, który jest aż nazbyt dobrze poinformowany.