Romantyczna poezja mistyczna. Ballanche, Novalis, Słowacki
Autor: Maria Cieśla-Korytowska
Wydawnictwo: Znak 1989
Okładka: miękka
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Romantyczna poezja mistyczna. Ballanche – Novalis – Słowacki” to książka z tego ginącego dziś gatunku prac naukowych, w których filologia nie wyrzeka się metafizyki. Cieśla-Korytowska nie traktuje mistycyzmu jak podejrzanego dodatku do romantyzmu ani jak materiału egzotycznego; raczej jak jego wewnętrzny rdzeń, którego nie da się zbyć etykietą „irracjonalizmu”. Zestawienie autora dziś praktycznie nieczytanego (Ballanche), kanonicznego Niemca (Novalis) i Słowackiego – który w polskiej recepcji długo był spychany na margines właśnie z powodu swej „mistycznej późności” – tworzy triadę starannie wyważoną: od konstrukcji historiozoficznych, przez poetykę „niebieskiej kwiatości”, po polski dramat profetyczny.
Autorka nie idzie drogą łatwego historyzmu, który wszystko tłumaczy biografią lub „duchem epoki”. Interesuje ją przede wszystkim to, jak wyobraźnia mistyczna organizuje język i strukturę dzieła: jak proroctwo staje się formą poetycką, jak „widzenie” przechodzi w obraz, a teologia – w metaforę. W tle pobrzmiewa dobra szkoła hermeneutyczna: teksty czytane są cierpliwie, z uwzględnieniem ich wewnętrznych napięć i sprzeczności, bez redukowania mistyki do psychologii ani do ideologii. Słowacki z tej książki wychodzi nie jako ekscentryczny wizjoner, lecz partner dla Ballanche’a i Novalisa w wielkiej rozmowie romantyków o sensie historii i możliwości poznania absolutu.
Dla czytelnika przyzwyczajonego do współczesnych „wprowadzeń do romantyzmu” ta rozprawa może wydać się wymagająca, ale odwdzięcza się czymś rzadkim: przywraca powagę kategoriom, które w humanistyce chętnie traktuje się półironicznie – objawieniu, proroctwu, natchnieniu. To nie jest książka, z której wyjmuje się jeden cytat do przypisu; raczej ta, do której wraca się, próbując zrozumieć, dlaczego bez mistyki romantyzm staje się moralitetem o „uczuciach i narodzie”, a przestaje być tym, czym był naprawdę: odważnym eksperymentem na granicy języka, religii i filozofii.