Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
Wysyłka od: 15.00 PLN

J.R.R. Tolkien - Powiernik Pieśni 
Autor: Michał Błażejewski 

Wydawnictwo: Phantom Press, 1993
Okładka: miękka
Stan: dobry 
Uwagi: brak

O książce

Michał Błażejewski w „J.R.R. Tolkien — Powiernik Pieśni” zachowuje się raczej jak jeden z pierwszych polskich pielgrzymów do Oxfordu niż chłodny biograf. To krótka, wczesna próba oswojenia Tolkiena dla czytelnika, który dopiero zaczyna rozumieć, że „Władca Pierścieni” nie spadł z księżyca, tylko wyrósł z konkretnego życiorysu filologa, wdowca po Wielkiej Wojnie, profesora łaciny i staroangielszczyzny. W tle czuć realia początku lat 90.: Tolkien nie jest jeszcze przemysłową marką, więc autor pozwala sobie na ton bardziej osobisty, momentami wręcz eseistyczny. Biografia jest przez to selektywna, ale też – jak na swoje czasy – odważnie wychodzi poza zwykłe wyliczanie dat i stanowisk.

Najciekawsze w tej książce nie są wcale fragmenty „encyklopedyczne”, dziś już siłą rzeczy przestarzałe wobec powodzi wydań źródłowych i badań pośmiertnych, lecz te drobne, „niepoważne” rozdzialiki: o lembasie, kuchni Śródziemia, o materialnej stronie mitu. Błażejewski robi coś, czego ówczesna humanistyka w Polsce raczej się wstydziła – bierze Tolkiena serio właśnie tam, gdzie ten najbardziej „baśniowy”, w chlebie, jadle, w szczegółach codzienności hobbitów. To nie jest jeszcze pełnoprawna tolkienologia, raczej rodzaj czytelniczej medytacji nad tym, jak fikcyjny świat organizuje swoje rytuały i potrzeby ciała. Dziś można na to patrzeć z lekkim uśmiechem, ale w 1993 roku było to jedną z pierwszych prób pokazania, że Tolkien nadaje się do namysłu, nie tylko do zachwytu.

Jako biografia książka jest oczywiście cienka – i objętościowo, i źródłowo. Nie zna późniejszych edycji „Silmarillionu”, listów, tekstów wydobytych przez Christophera Tolkiena do „History of Middle-earth”, nie może więc korzystać z dzisiejszego zaplecza faktograficznego. Momentami opiera się na uogólnieniach, które późniejsza krytyka skorygowała, miejscami pozostaje przy szkolnym skrócie. Ale właśnie przez ten brak „ostateczności” „Powiernik Pieśni” ma dziś pewną antykwaryczną urodę: to dokument epoki, kiedy Tolkien w Polsce dopiero wychodził z getta fantastyki i szukał sobie miejsca na poważniejszej półce. Dla czytelnika szukającego aktualnej, rzetelnej biografii będzie to lektura pomocnicza; dla bibliofila – uroczy świadek pierwszego polskiego zauroczenia profesorem z Oxfordu.