Alfabet ciast
Autor: Zofia Różycka
Wydawnictwo: Dwie Siostry, 2015
Okładka: twarda
Stan: bardzo dobry
Uwagi: brak
O książce
Zofia Różycka w „Alfabecie ciast” nie próbuje nikogo przekonać, że dzieci muszą znać definicję lukru czy historię napoleonki – ona po prostu zaprasza do zabawy, w której litery smakują jak ciasto. To książka, która nie sili się na dydaktykę, nie udaje podręcznika, nie moralizuje. Każda strona to mały poemat – rymowany, rytmiczny, z wyczuciem języka i dziecięcej wyobraźni. A do tego ilustracje, które nie są tylko ozdobą, lecz częścią narracji: miękkie, pastelowe, czasem z przymrużeniem oka, zawsze z wyczuciem formy. Różycka nie traktuje alfabetu jako obowiązku – raczej jako pretekst do opowieści o tym, że język może pachnieć wanilią i kruszyć się jak ciasto.
Struktura książki jest prosta, ale nie banalna. Każda litera to jedno ciasto, jeden wiersz, jedna ilustracja – i na końcu przepis, uproszczony, bez ambicji kulinarnego wyzwania. To nie jest książka, która ma nauczyć pieczenia – to książka, która ma nauczyć patrzenia, słuchania, smakowania. Dla dzieci to okazja, by skojarzyć literę z czymś konkretnym, apetycznym, zabawnym. Dla dorosłych – pretekst do wspólnego czytania, może wspólnego pieczenia. Różycka nie buduje napięcia wokół edukacji – ona buduje atmosferę. I robi to z wdziękiem, który rzadko spotyka się w książkach dla najmłodszych.
Na tle innych abecadł – tych klasycznych, tych nowoczesnych – „Alfabet ciast” wyróżnia się tym, że nie traktuje dziecka jak ucznia, lecz jak współuczestnika zabawy. Nie ma tu morałów, nie ma pouczeń – jest humor, rytm, smak. To książka, która może stać się częścią codzienności: do czytania przed snem, do oglądania przy stole, do wspólnego pieczenia w weekend. Różycka pokazuje, że literatura dziecięca nie musi być ani infantylna, ani nadęta – może być lekka, zmysłowa, inteligentna. I że ciasto może być literą, a litera – ciastem.