Pokarmy miłosne.
Ich cudowne zalety i magiczne właściwości.
Tajemne recepty na najróżniejsze znakomite
potrawy miłosne i sprawdzone afrodyzjaki
Autor: Max de Roche
Wydawnictwo: Watra, 1991
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Pokarmy miłosne” Maxa de Roche to jeden z tych uroczo anachronicznych tomików, które bardziej przypominają galanteryjny bibelot z seksualnej rewolucji niż współczesny „poradnik lifestyle’owy”. Autor nie udaje naukowca, raczej wytrawnego bywalca salonów i restauracji, który zebrał anegdoty, przesądy, dawne receptury i półprawdy o afrodyzjakach, po czym podlał je sosem lekkiej ironii. Mamy tu więc nie tyle kuchnię miłosną, co małą antropologię pożądania – od mitologii i medycyny humoralnej po egzotyczne przyprawy przywiezione „ze Wschodu”, gdzie, jak wiadomo, fantazja Europejczyków zawsze widziała więcej niż realność.
Największą zaletą książki jest to, że nie traktuje swoich „cudownych właściwości” śmiertelnie poważnie. De Roche rozumie, że afrodyzjak działa przede wszystkim w głowie, a dopiero potem w krwiobiegu, więc obudowuje przepisy narracją: historyjkami o dawnych kochankach, cytatami, kulturowymi skojarzeniami. W efekcie czytelnik nie otrzymuje katalogu magicznych składników, lecz gotowe scenariusze – od doboru przypraw po kompozycję menu na wieczór, który ma być rytuałem, a nie tylko „kolacją przy świecach”. Wydanie z początku lat 90. dodaje jeszcze jeden smak: to książka, która w polskich realiach transformacji była czymś na pograniczu dekadencji i objawienia, wysmakowanym artefaktem Zachodu, gdzie erotyka zdążyła się już zadomowić przy stole.
Nie jest to pozycja, do której sięga się dla samej kuchni – choć przepisy bywają pomysłowe, ich prawdziwą funkcją jest inscenizacja nastroju. Współczesny czytelnik, obyty z Internetem i farmakologią miłosną, znajdzie tu raczej przyjemną lekcję, jak kiedyś wyobrażano sobie działanie jedzenia na zmysły: więcej tu symboli niż chemii, więcej sugestii niż dowodów. I właśnie dlatego książka broni się dzisiaj jako przedmiot – krótka, ilustrowana, stylowa – oraz jako świadectwo epoki, w której wierzono jeszcze, że wystarczy odrobina cynamonu, ostryg i opowieści, by przekształcić zwykły posiłek w misterium uwodzenia.