Wczytuję dane...
EAN: 9788371631344
Wysyłka od: 15.00 PLN

Jadzia i małoludki
Autor: Jan Jakub Kolski 

Wydawnictwo: Twój Styl, 1998
Okładka: twarda 
Stan: dobry 
Uwagi: brak

O książce

W literackim uniwersum Jana Jakuba Kolskiego „Jadzia i małoludki” zajmuje miejsce osobliwe – to nie tyle bajka, co miniatura świata, w którym dzieciństwo nie jest etapem, lecz stanem ducha. Kolski, znany z filmowego zamiłowania do prowincji i jej magicznego realizmu, przenosi ten sam idiom do krótkiej formy literackiej, tworząc opowieść o dziewczynce, która – jakby mimochodem – odkrywa istnienie małych istot zamieszkujących las. Nie ma tu dramatycznych zwrotów akcji ani dydaktycznych morałów. Jest za to rytm codzienności, w której każde źdźbło trawy może być bramą do innego świata. Jadzia nie jest heroiną z misją – to dziecko, które patrzy uważnie. A małoludki? One nie ratują świata, tylko podlewają kwiaty i naprawiają ptasie gniazda. I właśnie w tej skali – mikroskopijnej, czułej – rozgrywa się cała magia.

Styl Kolskiego w tej książce przypomina gawędę snutą przy piecu – prostą, melodyjną, z powtórzeniami, które nie nużą, lecz koją. To język stworzony do czytania na głos, do wspólnego przeżywania. Nieprzypadkowo ilustracje Miry Żelechower-Aleksiun – akwarelowe, miękkie, jakby zamglone – dopełniają ten świat, zamiast go ilustrować wprost. Kolski nie sili się na oryginalność – sięga po motywy znane z folkloru, ale przefiltrowane przez osobistą pamięć: Popielawy, dziadek Jakub, lasy dzieciństwa. To nie jest bajka uniwersalna – to bajka lokalna, zakorzeniona w konkretnej glebie, z której wyrasta jej autentyczność. W czasach, gdy literatura dziecięca coraz częściej przypomina katalog zabawek, „Jadzia i małoludki” proponuje coś zgoła innego: powrót do świata, w którym najważniejsze rzeczy dzieją się po cichu i blisko ziemi.

Warto też spojrzeć na tę książkę jako na literacki pendant do filmowego „Jańcia Wodnika” – oba teksty łączy nie tylko miejsce akcji, ale i filozofia: świat jest pełen cudów, jeśli tylko patrzeć z odpowiednią czułością. Dla Kolskiego prowincja to nie peryferie, lecz centrum – miejsce, gdzie rzeczywistość i wyobraźnia przenikają się bez szwów. „Jadzia i małoludki” to nie tyle książka dla dzieci, co książka o dzieciach – o ich zdolności do widzenia tego, co dorosłym umyka. I choć nakład był skromny, a rozgłos umiarkowany, to wrażliwość, jaką ta opowieść promuje, pozostaje bezcenna. To nie jest książka, którą się „czyta” – to książka, którą się pamięta.


Polecamy