Sztuka bizantyńska
Autor: Janina Kłosińska
Wydawnictwo: Wiedza Powszechna 1975
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
Kłosińska zaczyna od punktu, który we wstępie wybrzmiewa bardzo jasno: przez długie lata Zachód w ogóle nie rozumiał sztuki Bizancjum. Nie dlatego, że jej nie znał, tylko dlatego, że ją zbywał — z uprzedzenia i niewiedzy. Autorka ustawia więc książkę jako próbę przywrócenia tej tradycji do normalnego obiegu myślenia o europejskiej kulturze. I robi to rozsądnie: zamiast nadmuchanej narracji, pokazuje Bizancjum jako cywilizację wyrosłą z napięcia między brutalną polityką a potrzebą tworzenia porządku symbolicznego, który miał wszystko uspójnić: władzę, religię, codzienność.
Cała konstrukcja książki wynika dokładnie z tego założenia. Najpierw architektura i rzeźba — czyli fundamenty, na których wyrasta cała estetyka imperium. Potem mozaiki i freski, gdzie od razu widać, jak obraz w Bizancjum nie był dekoracją, tylko narzędziem kształtowania świadomości. Dalej ikony: nie jako „religijny obrazek”, ale jako forma, która miała własną genezę, własną logikę i twardą historię sporów. Malarstwo ksią̨żkowe to kolejny etap — świat, w którym tekst i obraz funkcjonują jak mechanizm porządkujący naukę i teologię. A rzemiosło artystyczne domyka całość, bo pokazuje, że w Bizancjum nawet przedmiot codzienny był nośnikiem idei, nie tylko funkcją.
W efekcie powstaje książka, która nie udaje „nowego otwarcia”, tylko porządnie rozkłada na części to, co przez wieki było traktowane jako obcy język Europy. Kłosińska pokazuje, jak architektura, mozaiki, ikony, rękopisy i rzemiosło były elementami jednej, spójnej machiny kulturowej — bardzo konsekwentnej, mimo politycznych kryzysów i wojen, o których sama autorka wspomina już we wstępie. To rzetelne wprowadzenie, które działa właśnie dlatego, że nie próbuje robić z Bizancjum czegoś „dziwnego”, tylko tłumaczy jego własne reguły gry.