Upadek idei postępu
Autor: Zdzisław Krasnodębski
Wydawnictwo: PIW, 1991
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Upadek idei postępu” to książka pisana w momencie, gdy Polska rzuciła się w transformacyjne uniesienie, a na Zachodzie od dawna gasło światło wiary w dziejową prostą — Krasnodębski robi więc coś zupełnie nie w duchu lat 90.: zamiast pędzić za euforią, zatrzymuje się i pyta, czemu Zachód, którego tak chcieliśmy dogonić, sam zaczął uważać własne fundamenty za puste. Ten esej nie jest manifestem pesymisty; to raczej intelektualny szpachel, którym autor zeskrobuje z mitu Postępu wszystkie warstwy retoryki, aż zostaje sam rdzeń — i pęknięcia, których nikt nie chciał oglądać.
Najmocniej wybrzmiewa analiza zachodniej filozofii końca XX wieku: Lyotardowskie „zmęczenie wielkimi narracjami”, weberowskie odczarowanie świata, spór Habermasa z resztą kontynentu o to, czy modernizm można jeszcze ratować. Krasnodębski nie streszcza tych debat; raczej pokazuje ich konsekwencje: cywilizacja, która wypracowała narzędzia racjonalności, nagle nie umie odpowiedzieć po co ma ich używać. Rozwój technologiczny idzie w górę, a poczucie kierunku — w dół. To jest właściwy „upadek”: nie katastrofa, lecz erozja sensu.
Czy to książka aktualna? Właściwie bardziej dziś niż w roku wydania. Po wojnach kulturowych ostatnich dwóch dekad i po tym, jak Europa sama zaczęła podważać swoje oświeceniowe korzenie, diagnoza Krasnodębskiego wybrzmiewa jak chłodny komentarz do wydarzeń, które dopiero miały nadejść. Dlatego ta książka działa nie jako esej „konserwatywny”, ale jako opis momentu, w którym modernistyczny optymizm przestał się bronić — a nic sensowniejszego nie weszło na jego miejsce.