Wczytuję dane...
EAN: 9780749305406
Wysyłka od: 15.00 PLN

The Liar
Autor: Stephen Fry 

Wydawnictwo: Mandarin, 1991
Okładka: miękka 
Stan: dobry 
Uwagi:
format kieszonkowy, wydanie w języku angielskim

O książce

Stephen Fry, debiutując „The Liar”, nie tyle napisał powieść, co stworzył literacką maskaradę, w której kłamstwo staje się formą sztuki, a tożsamość – grą pozorów. Adrian Healey, bohater tej satyrycznej epopei, to postać zbudowana z cytatów, aluzji i prowokacji – jakby Oscar Wilde spotkał Jamesa Bonda w akademiku Cambridge. Fry, z właściwą sobie erudycją, splata wątki szkolne, uniwersyteckie i szpiegowskie w narrację, która przypomina raczej kabaret niż klasyczną powieść. Nie chodzi tu o fabułę – ta jest celowo rozchwiana, pełna dygresji i fałszywych tropów – lecz o styl: błyskotliwy, obsceniczny, pełen językowych fajerwerków. W świecie Adriana wszystko jest performatywne: miłość, zdrada, nawet śmierć. Kłamstwo nie jest tu grzechem, lecz koniecznością – jedynym sposobem na przetrwanie w rzeczywistości, która sama jest farsą.

Fry nie ukrywa autobiograficznych tropów – Adrian to jego literacki sobowtór, uczeń z internatu, outsider z Cambridge, prowokator i esteta. W tle majaczą echa Thatcherowskiej Anglii: AIDS, sekularyzacja, rozpad klasy średniej. Ale „The Liar” nie jest powieścią społeczną – to raczej kampowa oda do dekadencji, w której MI5 przypomina teatrzyk, a szpiegowskie wynalazki służą nie tyle bezpieczeństwu, co metaforze. Postać profesora Trefusisa, radiofonisty i mentora, to hołd dla brytyjskiej tradycji ekscentryzmu, a Hugo Cartwright – piękny, ale bierny obiekt pożądania – to figura niemożliwej miłości, wiecznie odgrywanej, nigdy spełnionej. Fry bawi się kodami kulturowymi: wojna trojańska, Dickens, Wilde, Homeros – wszystko tu jest cytatem, wszystko jest grą. Nawet narracja dzieli się na interwały, jakby powieść była partyturą, a czytelnik – wykonawcą.

„The Liar” to książka, która nie daje się zaszufladkować. Ani to thriller, ani romans, ani komedia – raczej literacki happening, w którym Fry testuje granice języka, tożsamości i dobrego smaku. Dla jednych będzie to manifest queerowej wolności, dla innych – erudycyjna zabawa, dla jeszcze innych – chaotyczna prowokacja. Ale jedno jest pewne: Fry, już od debiutu, pokazuje, że literatura może być miejscem, gdzie kłamstwo nie tylko nie boli, ale wręcz leczy. I że prawda, jak każda dobra historia, wymaga dobrego kłamcy.