Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
Wysyłka od: 15.00 PLN

Jasnowłosy był i piękny
Autor: Mario Tobino 

Wydawnictwo: Czytelnik, 1977
Okładka: miękka z obwolutą
Stan: dobry 
Uwagi:
nieznaczne otarcia obwoluty

O książce

Mario Tobino w swojej książce o Dantem rezygnuje z porządku chronologicznego i faktograficznego na rzecz czegoś znacznie bardziej ryzykownego: próbuje uchwycić psychiczny ciężar wygnania i to, jak ten stan formował wrażliwość poety. Nie interesują go kolejne etapy kariery florenckiego urzędnika ani spory między gwelfami i gibelinami same w sobie. Jego Dante jest przede wszystkim człowiekiem, który został wyrzucony poza świat, do którego należał z absolutnym przekonaniem. To wersja Dantego niepokornego, dumnego, namiętnego, czasem odpychającego w swojej surowości, ale zawsze przenikliwego. Tobino, poeta i psychiatra, świetnie wyczuwa, że wielkie dzieła nie powstają w cieplarnianych warunkach; rodzą się z utraty, gniewu, poczucia niesprawiedliwości — i to właśnie buduje narracyjny kręgosłup tej książki.

Siłą tej opowieści jest ton, którym Tobino prowadzi swój portret. Nie ma tu patyny pomnikowej, która zwykle otacza Dantego; nie ma też akademickich wywodów typowych dla biografów. Autor stylizuje język tak, by odbijał rytm Trecenta, ale jednocześnie pozwala sobie na zaskakującą klarowność współczesnej psychologii. Dante u niego to nie jest figura z fresku, lecz człowiek rozdarty między ambicją polityczną a tą częścią siebie, która prędzej czy później i tak popchnęłaby go w stronę „Boskiej Komedii”. Wątek Beatrycze nie jest tu romantyczną dekoracją — Tobino traktuje ją jak osnowę duchowego projektu, siłę podtrzymującą Dantego w chwilach, gdy rzeczywistość sprowadzała go do poziomu tułacza. Powieść przywraca skomplikowanie, które rzadko pojawia się w popularnych ujęciach: Dante jest jednocześnie prorokiem i zwykłym człowiekiem, który nie potrafi zapomnieć o upokorzeniu.

Kontekst epoki pojawia się u Tobino jakby mimochodem — w tle, w sposobie, w jaki bohater reaguje na dworskie intrygi, przelotne protekcje i polityczne interesy możnych. To ważne, bo pokazuje, jak poeta funkcjonował jako „użyteczny gość” na cudzych dworach, zawsze zależny od łaski, nigdy w pełni u siebie. Ta uboczna perspektywa czyni książkę zaskakująco aktualną: widać w niej, jak łatwo epoka pozbawia twórcę podmiotowości, sprowadzając go do roli ornamentu. Tobino nie próbuje Dantego bronić ani usprawiedliwiać; raczej obserwuje, jak rodzi się poeta, który swoją klęskę wykorzystuje jako paliwo do stworzenia jednego z najważniejszych dzieł w historii literatury. Dzięki temu „Jasnowłosy był i piękny” staje się nie tylko portretem Dantego, ale również medytacją nad ceną, jaką płaci się za głos, który przerasta epokę.