Makbet
Autor: William Shakespeare
Przekład: Stanisław Barańczak
Wydawnictwo: W drodze, 1994
Okładka: miękka
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
Makbet w przekładzie Stanisława Barańczaka to jedno z tych wydań, które naprawdę pokazują, jak można „odkurzyć” klasykę bez jej profanowania. Shakespeare w tej tragedii sięga po temat władzy, która degeneruje szybciej niż człowiek zdąży wymówić słowo „sumienie”. Makbet, wojownik lojalny wobec króla, staje się więźniem własnej ambicji i podszeptów żony – a świat, który w jego oczach miał być polem chwały, zamienia się w krainę duchów, halucynacji i krwi. Barańczak potrafił zachować dramatyczną muzykę oryginału – nie tłumaczył słów, lecz emocje i rytm. Jego wersja pulsuje życiem, w którym każde zdanie jest jak uderzenie werbla przed egzekucją.
Shakespeare napisał Makbeta w czasach obsesji na punkcie czarów i zdrady stanu – i właśnie to napięcie między racjonalnością a przesądem czyni tę sztukę ponadczasową. Wiedźmy, które przepowiadają Makbetowi przyszłość, nie są tu bajkowymi postaciami, lecz alegorią ludzkiego pragnienia, by wierzyć w przeznaczenie wtedy, gdy sumienie pęka. Lady Makbet natomiast to nie tyle zła inspiratorka, co uosobienie logiki sukcesu – świata, w którym cel święci środki, a królestwo zbudowane na krwi staje się królestwem lęku. Barańczak oddał ich język z niezwykłą precyzją – surowy, rytmiczny, podszyty poetyckim sarkazmem.
Ta tragedia to nie tylko dramat polityczny, ale przede wszystkim studium psychologiczne. Makbet nie ginie od miecza, lecz od własnego umysłu. Właśnie w tej introspekcji Shakespeare jest niepokojąco współczesny – jego bohater mógłby być dyrektorem korporacji, generałem albo politykiem, który popełnia zbrodnię z przekonania, że „tak trzeba”. Makbet w przekładzie Barańczaka zachowuje pełną temperaturę moralną oryginału: potrafi być mroczny, ironiczny i przejmujący, nie popadając w patos. To tekst, który pokazuje, że prawdziwa groza nie tkwi w przepowiedniach, ale w człowieku, który zaczyna w nie wierzyć.