PILCH. W sensie ścisłym
Autor: Katarzyna Kubisiowska
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 2016
Okładka: twarda
Stan: bardzo dobry
Uwagi: brak
O książce
„Pilch. W sensie ścisłym” to książka napisana z pozycji kogoś, kto długo siedział przy tym samym stoliku, ale jednak zachował własny notes. Kubisiowska nie podchodzi do Pilcha jak hagiograf do świętego literatury, tylko jak reporter do skomplikowanego przypadku: człowieka, który sam siebie przez lata przerabiał na literacką postać. Zamiast prostego „życiorysu od kołyski do grobu” dostajemy próbę rozsupłania węzła między autobiografią a autokreacją — co u Pilcha jest życiem, co stylizacją, a co już świadomą mistyfikacją. To pierwsza biografia pisarza, ale nie ma w niej tonu „otwieramy muzeum za życia autora”, raczej przenikliwa ciekawość: co się dzieje z człowiekiem, który przez lata żył w blasku własnej prozy.
Najciekawsza jest tu chyba nie tyle postać Pilcha, ile metoda Kubisiowskiej. Widać trzyletnią pracę, ale jeszcze wyraźniej – dwie dekady krążenia wokół bohatera, słuchania jego anegdot, obserwowania jego scenicznych póz i nagłych wycofań. Autorka wykorzystuje bliskość, by zdemontować część mitów: choćby ten o „pisarzu z ręką wiecznie drżącą od kieliszka”, który tak dobrze pasował do pilchowskiego wizerunku literackiego pijaka-inteligenta. Kubisiowska nie krzyczy: „on był inny”, lecz spokojnie pokazuje, jak łatwo czytelnicy i krytycy łykają narrację podsuniętą przez samego autora, a potem mylą ją z faktami. W tym sensie ta biografia jest także lekcją czytania Pilcha na nowo – z większą nieufnością wobec jego własnych wspomnień.
Styl książki trzyma się po stronie literatury, nie dokumentu do segregatora: to biografia pisarza napisana przez kogoś, kto najwyraźniej lubi zdania, a nie tylko daty. Znak wydaje tu rzecz solidną w sensie warsztatowym i materialnym – gruba, twarda okładka, objętość, która pozwala nie gonić przez życie autora sprintem. Ale o jakości tej książki decyduje coś innego: Kubisiowska ma do Pilcha stosunek jednocześnie czuły i bezlitosny. Nie dopisuje mu świętości za „Pod Mocnym Aniołem” ani nie redukuje do pijackiej legendy Krakowa. Pokazuje pisarza jako konstrukt – z ciała, chorób, drobnych próżności, olśnień literackich i zręcznego poczucia humoru. Biografia, która nie tyle „odsłania tajemnice”, ile demaskuje nasze naiwne oczekiwanie, że życie wielkiego prozaika musi układać się w piękną, domkniętą fabułę.