Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 3 dni
EAN: 9788373804876
Wysyłka od: 15.00 PLN

Gringo wśród dzikich plemion
Autor: Wojciech Cejrowski

Wydawnictwo: Bernardinum, 2003
Okładka: twarda 
Stan: bardzo dobry

Uwagi: brak

O książce

„Gringo wśród dzikich plemion” to książka napisana ręką człowieka, który przede wszystkim bardzo lubi opowiadać – a dopiero potem podróżować. Cejrowski nie jest reporterem w sensie „Gazety Wyborczej”, tylko wędrownym gawędziarzem w stylu dawnego podróżnika‑demonstratora: jego zadaniem jest wytrzeszczyć czytelnikowi oczy. Stąd Ameryka Łacińska w tej książce nie jest złożoną przestrzenią polityczną, ekonomiczną i kulturową, lecz wielkim teatrem przygody, gdzie „dzikie plemiona” wciąż mogą pełnić rolę egzotycznego dekoru dla białego bohatera w sandałach. To literatura podróżnicza w formie widowiska, a nie analizy – i warto to uczciwie przyjąć, zanim zacznie się z nią spierać.

Cejrowski buduje opowieść jak stand‑upowiec: krótkie scenki, puenty, autoironizujący narrator, zamaszyste uogólnienia, z których niektórzy antropologowie dostaliby drgawek. Zamiast reporterskiej wstrzemięźliwości – anegdota; zamiast przypisów – mocna teza rzucona z przekonaniem, że „tak jest i koniec”. Ten styl ma swoją cenę (schematyczne klisze, uproszczenia, egzotyzuje opisywanych ludzi), ale ma też zaletę, której wielu współczesnym relacjom brakuje: jest bezwstydnie komunikatywny. Dla ogromnej liczby czytelników to był pierwszy kontakt z czymś innym niż folder biura podróży – i to czuć; książka pracuje na wyobraźni, pachnie dymem z ognisk, spoconym hamakiem i dworcami, które nie mają nic wspólnego z „komfortem podróży”.

Jeśli szukać dla „Gringo…” miejsca w półce z literaturą podróżniczą, to stoi bliżej Fiedlera niż Kapuścińskiego, przy czym autor bardziej przypomina temperamentem radiowego showmana niż kronikarza imperiów. Próżno oczekiwać tu pogłębionego namysłu nad „dzikością” jako konstruktem Zachodu; przeciwnie, tytuł bierze ją za dobrą monetę, co dziś czyta się z wyczuwalnym zgrzytem. A jednak książka ma swój ciężar kulturowy: dla całego pokolenia była bramą do marzenia o wyjeździe „na koniec świata” z plecakiem, a nie z biurem turystycznym. Można się spierać z uproszczeniami, światopoglądem i manierą autora, ale nie sposób odmówić mu jednego – umiejętności takiego snucia historii, że nawet najbardziej stateczny czytelnik zaczyna nerwowo zerkać w stronę globusa.

Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...