Łapanie życia
Autor: György Moldova
Wydawnictwo: Iskry, 1985
Okładka: miekka
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Łapanie życia” to w gruncie rzeczy portret Węgier późnego socjalizmu napisany ręką kogoś, kto system zna od podszewki, ale nie ma już wobec niego ani złudzeń, ani szczególnego zapału do buntu. Moldova – w Polsce znany głównie z reportaży o Budapeszcie i prowincji – buduje swoje teksty z drobiazgów: rozklekotanych urzędów, zakładów pracy, kolejek, drobnych przekrętów i cichej zaradności zwykłych ludzi. Tytuł bywa myląco optymistyczny; to „łapanie życia” przypomina raczej polowanie z siatką na motyle w gęstej mgle przepisów, niedoborów i drobnej, codziennej hipokryzji.
Istotna jest tu rola Olszańskiego jako wybierającego i wprowadzającego. To nie jest przypadkowy zbiorek „najlepszych tekstów”, lecz raczej przemyślana prezentacja węgierskiej odmiany realnego socjalizmu dla polskiego czytelnika połowy lat 80. – czyli dla kogoś, kto sam żyje w systemie podobnym, ale jednak inaczej pękniętym. Dzięki temu Moldova nie jest czytany jak ciekawostka z bratniego kraju, lecz jak zwierciadło ustawione pod lekkim kątem: widać „tamtych”, ale kontury „naszych” problemów rysują się aż nazbyt wyraźnie.
Na tle polskiej szkoły reportażu tamtego czasu Moldova wypada ciekawie: jest mniej moralistyczny niż Kapuściński, mniej „heroiczny” niż reportaże zakładowe publikowane w prasie, a jednocześnie bardziej uparty w tropieniu drobnych absurdów niż wielu polskich kolegów po fachu. „Łapanie życia” można więc czytać dwojako: jako dokument epoki, kiedy w braterskich demoludach wszyscy udawali, że żyją „prawie normalnie”, oraz jako katalog mechanizmów przetrwania, które, niestety, nie przeterminowały się wraz z upadkiem systemu. W tym sensie książka ma dziś wartość nie tylko historyczną – pokazuje, jak wiele w naszej codziennej zaradności i obojętności wobec nonsensów instytucji to dziedzictwo tamtego, niby już zamkniętego, świata.