Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 3 dni
EAN: 9788328014855
Wysyłka od: 15.00 PLN

Tożsamość
Autor: Milan Kundera

Wydawnictwo: W.A.B., 2024
Okładka: miekka
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Tożsamość” to jedna z tych późnych, krótkich powieści Kundery, w których fabuła jest już tylko szczątkowym szkieletem dla pewnego eksperymentu: co się stanie z parą kochanków, jeśli przestanie rozpoznawać siebie nawzajem – i siebie samych – w tym, co dotąd było oczywiste. Chantal i Jean-Marc są razem od lat, na tyle długo, by miłość przeszła w coś stabilnego, pozornie bezpiecznego, ale i na tyle długo, by zaczęło ich prześladować pytanie: czy ktoś jeszcze na nas patrzy, pożąda, widzi? Anonimowe listy miłosne do Chantal nie są tu więc sensacyjną intrygą, lecz czymś w rodzaju eksperymentu myślowego – jak zmienia się kobieta, gdy nagle dowiaduje się, że wciąż jest „widziana”, oraz mężczyzna, gdy w tym nowym spojrzeniu przestaje rozpoznawać siebie jako centrum jej świata.

W porównaniu z „Nieznośną lekkością bytu” czy „Księgą śmiechu i zapomnienia” „Tożsamość” jest zaskakująco kameralna i niemal ascetyczna w konstrukcji, jakby Kundera testował, ile jeszcze da się powiedzieć o miłości, zazdrości i lęku przed starzeniem, nie uciekając się do wielkich historycznych dekoracji. Zresztą, historia tutaj prawie nie istnieje – jej miejsce zajmuje mikroskop: drobne gesty, niezręczne pytania, podsłuchane dialogi, sny i fantazje, które zaczynają przenikać do „realności”. Autor konsekwentnie rozmywa granice między wyobrażonym a przeżytym: czytelnik w pewnym momencie orientuje się, że to, co brał za stabilny grunt narracji, może być tylko projekcją bohaterów na siebie nawzajem. To bardzo kunderańskie – zamiast klasycznego suspensu mamy niepokój poznawczy, pytanie, czy w ogóle można opowiedzieć relację dwojga ludzi, nie popadając w fikcję.

W polskim przekładzie Marka Bieńczyka wyraźnie słychać tę charakterystyczną dla późnego Kundery mieszaninę eseju i prozy, niby lekką, a jednak celowo pozbawioną ornamentu, szlifowaną do sucha. „Tożsamość” można czytać jako mały traktat o tym, że „ja” istnieje wyłącznie w oczach innych, a zarazem jako cichą, nieco okrutną opowieść o starzeniu się miłości w społeczeństwie, które każe wiecznie być pożądanym. Nie jest to książka, która rzuca na kolana rozmachem; raczej taka, którą kończy się z lekkim dyskomfortem: jak wiele w naszym życiu uczuciowym stanowi odpowiedź na realną osobę, a jak wiele na anonimowego „nadawcę”, którego sobie dopowiadamy. Jeśli wcześniejszy Kundera rozgrywał egzystencjalne dramaty na wielkiej scenie historii, tutaj zamyka je w pokoju hotelowym, w łóżku i w kilku listach – i pokazuje, że to w zupełności wystarczy, by rozsypało się poczucie tego, kim jesteśmy.