Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 3 dni
EAN: 9788372009944
Wysyłka od: 15.00 PLN

Arka Szekspira. Przewodnik po miłości i zbrodni
Autor: Rolf Vollmann

Wydawnictwo: Muza, 2003
Okładka: twarda 
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Arka Szekspira” Vollmanna to książka, która próbuje zrobić z Shakespeare’a coś w rodzaju prywatnego atlasu świata – zamiast kolejnej „wielkiej syntezy”, dostajemy uporządkowany alfabetycznie zestaw dramatów z całym ich „dobytkiem”: postaciami, miejscami, rekwizytami, a do tego gęste streszczenia. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak narzędzie dla zapracowanego nauczyciela polonisty, ale po paru hasłach okazuje się, że autorowi bliżej do dziwacznego kuratora niż do skrupulatnego bibliotekarza. Vollmann kataloguje, lecz nie podporządkowuje Shakespeare’a żadnej tezie; porusza się po nim jak po zagraconym, ukochanym magazynie – wszystko zna, niczego nie chce ostatecznie „domknąć”.

Najciekawsze jest tu połączenie skrupulatności z ostentacyjną swobodą. Z jednej strony dostajemy porządne narzędzie: można naprawdę szybko odtworzyć bieg akcji, zestaw bohaterów czy topografię sztuki – jak porządna „ściąga” przed egzaminem lub próbą reżyserską. Z drugiej strony, co kilka akapitów wchodzą autorskie dygresje: złośliwe, ironiczne, czasem celowo przesadzone. Vollmann nie udaje bezstronnego filologa; raczej zachowuje się jak widz, który zna wszystkie spektakle i ma swoje ulubione momenty, antypatie i prywatne obsesje. To nie jest więc leksykon neutralny – to leksykon podszyty charakterem, bo każda uwaga wygląda jak notatka kogoś, kto się z Shakespeare’em spiera, a nie tylko go czci.

W polskim pejzażu szekspirologicznym „Arka Szekspira” plasuje się między akademickim komentarzem a „przewodnikiem kieszonkowym” – i to jej największy atut. Dla badaczy będzie użytecznym narzędziem pamięci, dla studentów – kołem ratunkowym przed lekturą, a dla zwykłego czytelnika – sposobem, by nie bać się „króla zowiącego się Szekspir” i wejść w jego świat przez boczne drzwi. Jeśli ktoś oczekuje rozbudowanych interpretacji, rozczaruje się: Vollmann daje przede wszystkim porządny przegląd tekstów, a nie traktat. Ale jako przewodnik po „miłości i zbrodni” – rozumianych bardziej jako repertuar motywów niż system filozoficzny – ta książka sprawdza się znakomicie: pozwala zobaczyć, jak nieskończenie różnymi kombinacjami Shakespeare gra wciąż tymi samymi ludzkimi namiętnościami.