The Complete Short Stories
Autor: Saki
Wydawnictwo: Penguin Books Ltd, 2000
Okładka: miekka
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
Zebrane w jednym tomie opowiadania Sakiego wyglądają dziś jak precyzyjna sekcja zwłok społeczeństwa edwardiańskiego – wykonana skalpelem, którym autor bawi się z wyraźną satysfakcją. Ten „kompletny” zbiór pozwala zobaczyć coś, czego nie dają antologie wybierane pod szkolny kanon: nie tylko kilka popisowych miniatur, lecz całą machinę jego wyobraźni, od klasycznych salonowych błyskotek po teksty otwarcie makabryczne, niemal baśniowe w okrucieństwie. Saki konsekwentnie bierze na celownik ludzi o „dobrym wychowaniu”, starannie wypolerowane fasady i drobne tyranie klasy średniej i wyższej – i nie ma w nim ani grama dickensowskiego sentymentalizmu. Jeśli ktoś tu zasługuje na litość, to najczęściej drapieżne zwierzę albo znudzone dziecko.
Czytane ciągiem, te historie układają się w osobliwą kronikę: z jednej strony świat herbat o piątej, pensji dla panienek i gorsetów obyczaju, z drugiej – świat, w którym wystarczy jeden chłopiec pokroju Reginalda czy Clovisa, by cała konstrukcja dobrych manier rozsypała się w komediodramat. Saki jest bliżej Wilde’a niż Conan Doyle’a: bardziej interesuje go aforyzm niż intryga, błysk pointy niż psychologiczne prawdopodobieństwo. Gdy sięga po motywy nadprzyrodzone, nie czyni tego w duchu grozy gotyckiej, raczej jak ktoś, kto wprowadza do salonu nieproszoną bestię tylko po to, by obnażyć tchórzostwo i pretensje zebranych. Fantastyka i makabra są tu narzędziem satyry, nie celem samym w sobie.
Wydanie Penguin Modern Classics ma ten dodatkowy walor, że sytuując Sakiego w sąsiedztwie „poważnej” klasyki, dyskretnie przypomina, jak łatwo krytycy mylą lekkość z błahością. Jego proza jest krótka, ale gęsta – to literatura, którą lepiej dozować niż połknąć jednego dnia, inaczej ironia zaczyna działać jak zbyt mocny alkohol: rozwiązuje język, ale potrafi też znieczulić. Dla czytelnika przyzwyczajonego do łagodniejszej satyry będzie to lektura chwilami okrutna, dla miłośnika precyzyjnej, podszytej czarnym humorem miniatury – coś w rodzaju wzorcowego zbioru form krótkich, pokazującego, jak wiele można powiedzieć, gdy ma się niewiele stron i absolutnie żadnej ochoty, by kogokolwiek pocieszać.