Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 0140442200
Wysyłka od: 15.00 PLN

The Quest of the Holy Grail

Wydawnictwo: Penguin Classics, 1969
Okładka: miekka 
Stan: dobry/dobry minus

Uwagi: format kieszonkowy, nieznaczne przebarwienie brzegu kart, wyd. w języku angielskim

O książce

„The Quest of the Holy Grail” w przekładzie Pauline M. Matarasso to jeden z tych tomów w serii Penguin Classics, które wyglądają niepozornie, a zawierają tekst o ciężarze niemal teologicznym. To nie jest „przygoda arturiańska” w tym sensie, w jakim lubią ją sobie wyobrażać miłośnicy miecza i magii: autor anonimowy przeprowadza tu właściwie operację na żywym micie, przepisując celtyckie opowieści rycerskie na język mistyki chrześcijańskiej. Rycerze Okrągłego Stołu – Gawain, Lancelot, Bors, Perceval – zostają wystawieni na działanie innej logiki niż heroiczna: logiki łaski, ascezy i pokuty. W tym świecie odwaga fizyczna to ledwie przepustka do gry; prawdziwą walutą jest czystość serca, a zwycięstwo ma strukturę objawienia, nie turnieju.

Najbardziej uderza, jak zdecydowanie tekst demitologizuje dotychczasowych ulubieńców cyklu. Gawain, w romansach tak pewny siebie i rycerski, tu raz po raz okazuje się ślepy duchowo, Lancelot zaś – ten romantyczny bohater zdrady – pozostaje genialnym wojownikiem, który jednak potyka się dokładnie tam, gdzie wymagana jest wewnętrzna integralność. Wszyscy oni służą za tło dla Galahada, figury niemal ponadludzkiej, bardziej anioła niż rycerza. To zresztą klucz do lektury: „quest” nie jest wyprawą w sensie geograficznym, tylko szeregiem prób, w których odsłania się, że stary etos rycerski jest niewystarczający wobec wymagań absolutu. Matarasso, w swoim wstępie, dość trzeźwo pokazuje, jak tekst funkcjonował w XIII‑wiecznym środowisku monastyczno‑dworskim – jako narzędzie moralizacji kultury rycerskiej, nie tylko pobożna fantazja.

Przekład Matarasso czyta się płynnie właśnie dlatego, że unika zarówno archaizującej maniery, jak i nadmiernego uwspółcześnienia. Angielszczyzna jest klarowna, ale wciąż ma posmak czegoś „oddalonego w czasie”; kaznodziejski ton w partiach alegorycznych nie zostaje wygładzony, dzięki czemu czuć średniowieczną skłonność do wyjaśniania wszystkiego – od snów po zdarzenia bitewne – w formie mini‑kazań. Ta edycja jest dobra jako pierwsze spotkanie z wątkiem Graala: pokazuje go nie jako romantyczny rekwizyt z późniejszej literatury, lecz jako wymagającą, miejscami bezlitosną przypowieść o tym, jak niewiele zostaje z ludzkiej chwały w obliczu sacrum. Jeśli ktoś zna Arthura bardziej z T.H. White’a czy Malory’ego, tu poczuje się trochę jak wierny czytelnik powieści przygodowych, który nagle trafia na traktat mistyczny – i to jest, w tym przypadku, największa zaleta książki.