Nocą pod kamiennym mostem
Autor: Leo Perutz
Wydawnictwo: Wydawnictwo ALFA, 1992
Okładka: twarda
Stan: dobry
Uwagi: dedykacja
O książce
„Nocą pod kamiennym mostem” to jedna z tych książek, które wyglądają jak zbiór opowiadań, a czytają się jak powieść ułożona z odłamków snu. Perutz bierze na warsztat Pragę rudolfińską – miasto nie tyle historyczne, co legendarne, zamieszkane przez alchemików, kabalistów, dworskich intrygantów i zwykłych złodziejaszków. Z tych rozproszonych historii wyłania się oś całej konstrukcji: nocna, półrealna relacja między Esterą, żoną żydowskiego potentata Meisla, a cesarzem Rudolfem II. Ich spotkania – jakby zawieszone między jawą, snem i mistycznym transgresyjnym doświadczeniem – spinają ze sobą światy, które oficjalnie nie mają prawa się dotknąć: ghetto i Hradczany, moc żydowskich liter i moc cesarskiej pieczęci.
Perutz robi tu rzecz, którą dziś chętnie sprzedawano by pod etykietą „magicznego realizmu”, ale on wcale nie „magizuje” rzeczywistości, tylko przywraca jej naturalny w tamtej epoce wymiar: świat, w którym kabała jest tak samo realna jak polityka, a anegdota dworska sąsiaduje z przypowieścią talmudyczną. Poszczególne opowieści można czytać osobno, jak miniatury z gabinetu osobliwości – raz melancholijne, raz okrutnie ironiczne – lecz dopiero razem układają się w panoramę miasta i epoki: pełną lęku, przesądów, ale też dziwnej, cichej czułości wobec ludzkich złudzeń. Zamiast historycznej rekonstrukcji dostajemy alchemiczny destylat Pragi: takiej, jaką pamięta mit, nie archiwum.
Styl Perutza ma w sobie coś z dobrze szlifowanego kamienia: powierzchniowo prosty, miejscami wręcz gawędziarski, a jednak każdy detal jest na swoim miejscu i potrafi zaświecić ironicznym refleksem. Autor nie moralizuje – patrzy raczej z lekkim uśmiechem kogoś, kto wie, że ludzkie namiętności i tak zawsze wygrają z doktryną, niezależnie od tego, czy będzie to teologia, kabała czy racja stanu. „Nocą pod kamiennym mostem” można postawić na półce obok Meyrinka i Kafki, ale Perutz jest od nich mniej mroczny i bardziej figlarny: zamiast koszmaru podsuwa czytelnikowi sny, które bolą dopiero po przebudzeniu. Jeśli kogoś interesuje nie tyle „jak było za Rudolfa II”, ile jak mogłaby wyglądać idealna legenda o tamtych czasach, to jest właśnie ta książka.