Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788366981898
Wysyłka od: 15.00 PLN

Apeirogon
Autor: Colum McCann

Wydawnictwo: Poznańskie, 2021
Okładka: miekka 
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

Colum McCann w „Apeirogonie” robi rzecz, której większość autorów boi się jak ognia: opowiada o konflikcie izraelsko‑palestyńskim nie z perspektywy tezy, lecz z perspektywy bólu. Bólu skrajnie konkretnego, bo ucieleśnionego w dwóch ojcach – Bassamie Araminie, Palestyńczyku, i Rami Elchananie, Izraelczyku – oraz w śmierci ich córek. Ta książka jest więc zarazem powieścią, dokumentem i rodzajem świeckiej modlitwy za dwie dziewczynki, których imiona – Abir i Smadar – wracają jak refren. McCann nie tyle „opisuje konflikt”, ile rozcina go skalpelem w jednym, ściśle określonym miejscu, by pokazać, co dzieje się z człowiekiem, kiedy historia przestaje być nagłówkiem, a zaczyna być wyrokiem.

Najoryginalniejsze jest tu jednak nie „o czym”, lecz „jak”. Konstrukcja 1001 fragmentów to nie literacki kaprys, lecz bardzo świadomy gest – odsyła do tradycji arabskiej opowieści szkatułkowej, ale i do matematycznego apeirogonu: figury o nieskończonej liczbie boków. Każdy krótki ustęp – czasem rozbudowana scena, czasem jedno zdanie, czasem niemal przypis – jest jak kolejny bok tej figury, która nigdy nie domyka się w kojące „podsumowanie”. McCann miesza więc intymne wspomnienia z dokumentami, raportami, dygresjami o ornitologii, topografii okupowanych terytoriów czy historii broni, a nawet z drobnymi, pozornie bezużytecznymi szczegółami codzienności. Z tego rozproszenia rodzi się specyficzna empatia: czytelnik stopniowo oswaja się z myślą, że w takim konflikcie nic nie da się opowiedzieć linearnie, bo doświadczenie jest fraktalne, rozbite, wciąż się multiplikuje.

Na tle wcześniejszych książek McCanna „Apeirogon” wydaje się jego najbardziej ambitną próbą zbudowania pomostu między prozą a świadectwem. Autor nie ukrywa własnej obecności – jest tu i pisarz, i słuchacz, i ten, który cudze opowieści porządkuje w formę zdolną unieść ich ciężar. Widać znajomość tradycji „fikcji dokumentalnej” – od Kapuścińskiego po Sebalda – ale McCann unika zarówno reporterskiej pozy wszechwiedzącego świadka, jak i wygodnego moralizatorstwa. Zamiast tego konstruuje coś na kształt literackiej przestrzeni dialogu: miejsce, w którym Rami i Bassam mogą istnieć nie jako „reprezentanci stron”, lecz jako ojcowie, kierowcy, wędkarze, mężczyźni, którzy pamiętają zapach włosów swoich córek. „Apeirogon” jest więc książką ryzykowną – bo o konflikcie, w którym każde słowo może zostać użyte jako broń – ale zarazem jedną z nielicznych, które pokazują, że pojednanie, jeśli w ogóle jest możliwe, zaczyna się od przeraźliwie prostego zdania: „Mnie też to spotkało”.