Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788374959964
Wysyłka od: 15.00 PLN

Tony i Susan
Autor: Austin Wright

Wydawnictwo: MUZA S.A., Warszawa, 2011
Okładka: miekka
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Tony i Susan” to rzadki przypadek thrillera, który nie tyle przyspiesza puls, ile go rozstraja. Wright, zamiast serwować nam kolejną historię o przemocy przy autostradzie, konstruuje zimny, starannie obliczony eksperyment na czytelniku: daje nam powieść o kobiecie, która czyta powieść o mężczyźnie, któremu rozpada się świat. Warstwa „Tony’ego” jest z pozoru prosta: zwyczajny, lekko nijaki profesor matematyki wpada w tryby okrucieństwa, na jakie natrafiają bohaterowie choćby u McCarthy’ego, ale pozbawione tego metafizycznego rozmachu – tu przemoc jest nie tyle mityczna, co banalna, jak dziura w szosie. Prawdziwa robota odbywa się w chwilach, gdy książkę odkłada… Susan.

Wright ma doskonałe ucho do cichej desperacji życia klasy średniej. Susan, zanurzona w małżeństwie poprawnym jak dobrze umeblowany salon, bierze do ręki manuskrypt byłego męża niby z grzeczności, a w praktyce – jak ktoś, kto od dawna boi się siebie samej. Każdy jej powrót do lektury i każdy odruch, by ją przerwać, czyta się jak drobny, precyzyjnie odnotowany atak sumienia. To powieść o czytaniu jako akcie agresji: Edward mści się na Susan nie krzykiem ani listem, lecz fikcją, w której wystawia jej lęki na widok publiczny, zaczynając od niej samej. W ten sposób banalne pytanie „co myślisz o mojej książce?” zamienia się w oskarżenie o całe życie.

Największą siłą „Tony’ego i Susan” jest właśnie ten podwójny obieg: thriller wewnętrzny napędza retrospekcje i wyrzuty bohaterki z zewnętrznej ramy, a jednocześnie wciąż mamy wrażenie, że to my jesteśmy prawdziwym obiektem eksperymentu. Wright traktuje czytelnika jak współwinnego – każe nam śledzić eskalację przemocy z takim samym skupieniem, z jakim Susan śledzi własną przeszłość. Powstaje niepokojąca refleksja o tym, jak literatura potrafi rozszczelnić starannie zabudowany życiowy kompromis: oto książka, która udaje gatunkową rozrywkę, a w rzeczywistości jest rozprawą o tchórzostwie, ambicji i tym, że najgorsze zbrodnie popełnia się często nie czynem, lecz zaniechaniem. W efekcie „Tony i Susan” bliżej do klasycznych studiów winy niż do współczesnej „sensacji” – tyle że zamiast sędziego mamy autora, a zamiast sali sądowej: salon z lampką i nieco zbyt jasnym światłem.