Leksykon nowych zdań polskich
Autor: Jerzy Bralczyk
Wydawnictwo: Świat Książki, 2005
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Leksykon nowych zdań polskich” to książka z tego rodzaju, które z pozoru wyglądają jak niewinna zabawka filologiczna, a po paru stronach okazują się podręcznikiem pamięci zbiorowej. Bralczyk nie kataloguje tu po prostu „skrzydlatych słów”; interesuje go moment, w którym zdanie wyrywa się z kontekstu – filmu, skeczu, przemówienia – i zaczyna żyć własnym życiem w języku. Od Kwiatkowskiej w „Czterdziestolatku” po Szczepkowską ogłaszającą koniec komunizmu – to nie są tylko cytaty, to punkty orientacyjne polskiej wyobraźni ostatnich dekad. W efekcie leksykon czyta się jak osobliwą kronikę PRL-u i III RP, pisaną nie datami, lecz frazami.
Bralczyk zachowuje tu swoją najlepszą formę eseistyczną: łączy precyzję językoznawcy z instynktem wytrawnego słuchacza ulicy. Każde zdanie staje się pretekstem do krótkiej, błyskotliwej dygresji – o tym, jak zmienia się jego sens, kiedy odkleja się od pierwotnego kontekstu; jak ironia z lat 70. brzmi w ustach współczesnego nastolatka; jak wypowiedź polityka przechodzi drogę od deklaracji do memu. Nie ma tu suchej filologii: są mini-eseje o tym, jak Polacy mówią, żeby się pocieszyć, zadrwić, schować za cudzą frazą albo nadać codzienności odrobinę teatralności. Ilustracje Bohdanowicza tylko podkreślają, że mamy do czynienia z książką, która nie boi się autoironii – język jest tu równie godny namysłu, co lekkiego przymrużenia oka.