Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8322502255
Wysyłka od: 15.00 PLN

Piwo w naszym domu
Autor: Barbara Pokorska

Wydawnictwo: Watra, 1987
Okładka: miekka 
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Piwo w naszym domu” Barbary Pokorskiej to dokument z czasów, gdy piwo w Polsce nie miało jeszcze otoczki „craftu”, IBU i aromatów cytrusowych, tylko zwyczajnie stało w skrzynce pod stołem i „się piło”. Autorka robi rzecz dziś niemal egzotyczną: traktuje piwo jednocześnie jak produkt spożywczy, składnik kuchenny i fenomen kultury, a nie fetysz smakoszy. Stąd obok opowieści o tym, skąd wzięło się piwo, jak je warzono i jakie zwyczaje wokół niego narosły, pojawiają się anegdoty, statystyki i drobne obserwacje obyczajowe, które więcej mówią o końcówce PRL niż niejedno socjologiczne opracowanie. To nie jest „historia piwa” w stylu zachodnich, bogato ilustrowanych albumów, lecz raczej przyjazny, domowy kompendium dla kogoś, kto lubi wiedzieć, co ma w kuflu.

Najciekawsza jest tu perspektywa: piwo nie występuje jako „zły alkohol”, ani jako obiekt snobizmu, ale jako element codzienności, który można oswoić wiedzą i kulinarną pomysłowością. Pokorska pokazuje piwo w kuchni – jako składnik sosów, marynat, ciast, dań mięsnych – w duchu dawnej szkoły kucharskiej: wykorzystać to, co jest pod ręką, i nadać temu sens. Przepisy nie epatują egzotyką; to raczej pomysł na to, jak piwem pogłębić smak, złagodzić ostrość czy nadać potrawie lekko karmelową nutę. Dzisiaj, w epoce modnych książek o foodpairingu, ten poradnik jawi się jak skromny, ale zaskakująco trzeźwy przodek całej tej mody: bez modnych terminów, za to z praktyką i wyczuciem domowej kuchni.

„Piwo w naszym domu” dobrze się czyta dziś jako lektura równoległa do współczesnych przewodników piwnych – pokazuje, jak bardzo zmienił się język mówienia o tym napoju, a jak niewiele zmieniło się samo piwo jako towarzysz jedzenia i spotkań. Dla kolekcjonerów dawnych poradników kulinarnych to ciekawy artefakt epoki; dla współczesnych piwoszy – przypomnienie, że zanim piwo stało się „stylowe”, było po prostu… w domu.