Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8371507755
Wysyłka od: 15.00 PLN

Kar Kalim
Autor: Deborah Christian

Wydawnictwo: Zysk i S-ka,
Okładka: miękka 
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

„Kar Kalim” to ta odmiana fantasy, której bliżej do średniowiecznego romansu politycznego niż do heroicznej ballady o wybrańcu. Christian robi rzecz w gatunku dość rzadką: zamiast śledzić błyskotliwego młodzieńca, który „ma potencjał”, oddaje głos starej, doświadczonej czarodziejce, Inyi. To jej perspektywa – nieco zmęczona, wyczulona na niuanse władzy, świadoma ceny każdego zaklęcia i każdego sojuszu – nadaje książce ciężar. Moontooth Tower i nadbrzeżna Salt Coast nie są tu dekoracją, lecz aparatem politycznym: granicą wpływów, węzłem szlaków, miejscem, gdzie magia jest jednym z instrumentów rządzenia, a nie egzotycznym fajerwerkiem.

Wątek ucznia, który powraca jako Kar Kalim – samozwańczy zdobywca z przesadnie napompowanym ego – w mniej zręcznych rękach zamieniłby się w powtórkę z taniej, „czarnoksiężniczej” opery mydlanej. U Christian to bardziej studium tego, jak ambicja i urażona duma przerabiają młodego talentu na politycznego potwora. Relacja Inya–Murl/ Kar Kalim jest nieprzyjemnie wiarygodna: to trochę skwaśniała wersja motywu mistrz–uczeń z Ursuli Le Guin, tylko pozbawiona idealizmu i moralnego dydaktyzmu. Zamiast „lekcji odpowiedzialności” dostajemy konsekwencje źle ulokowanej inwestycji w człowieka, który nauczył się mocy, ale nie samokontroli. Oś konfliktu przebiega więc nie tylko w przestrzeni bitew i pojedynków, lecz w obszarze długich zaszłości, pamiętanych słów i dawnych zaniedbań.

Zarzuty, że postaci nie są w pełni rozwinięte, są częściowo uzasadnione: Christian bardziej interesuje struktura świata i mechanika wpływów niż głęboka psychoanaliza bohaterów. Styl, chwilami przesadnie opisowy, sugeruje autorkę, która do końca nie może zdecydować, czy pisze klasyczną powieść przygodową, czy próbę „poważniejszej” fantasy o władzy, odpowiedzialności i starzeniu się. Ale nawet z tymi potknięciami „Kar Kalim” pozostaje ciekawym aneksem do lat 90. w fantasy: epoki, gdy gatunek próbował wybić się z młodzieńczej heroiki w stronę bardziej politycznej i mniej komfortowej opowieści. To nie jest książka obowiązkowa, lecz dla czytelnika, który lubi patrzeć na magię jak na brudne rzemiosło władzy, a nie na zestaw sztuczek, będzie to lektura zaskakująco pożywna.