Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788376863696
Wysyłka od: 15.00 PLN

Nethergrim: Otchłanny
Autor: Matthew Jobin

Wydawnictwo: Jaguar, 2015
Okładka: miękka 
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Nethergrim: Otchłanny” to książka, która udaje, że opowiada o wielkich bohaterach, ale na szczęście bardzo szybko przestaje się nimi interesować. Oficjalnie Moorvale żyje wspomnieniem rycerza Tristana i maga Vithrica, którzy dawno temu pokonali tytułowego potwora – brzmi to jak klasyczna pieśń o herosach, jakich w fantasy widzieliśmy legion. Tymczasem Matthew Jobin wyciąga na front zupełnie kogo innego: nieopierzonych nastolatków, którzy dorastali w cieniu tamtej legendy, karmieni opowieściami o chwale, a zderzają się z czymś znacznie bardziej niepokojącym: faktem, że stare zwycięstwo być może było źle zrozumiane, niepełne, albo po prostu… kłamliwe. W tym sensie książka należy raczej do nurtu „literatury o odczarowywaniu mitu” niż do beztroskiej przygodówki.

Jobin konstruuje Moorvale jak krainę ze starych baśni, ale przygląda się jej okiem kogoś, kto zna psychologię dziecka lepiej niż typowy autor „questu”. Edmund, aspirujący uczony w świecie, który woli miecz od ksiąg, to uczeń-wyrzutek z wyraźnie zarysowanym kompleksem wobec wielkiej legendy o Tristanie. Jego przyjaciele – bardziej praktyczna Katherine i pochodzący z pogardzanej mniejszości Tom – nie są tu tylko „drużyną wsparcia”, lecz wehikułem tematów, których w młodzieżowym fantasy często się nie dopowiada: klasowości, uprzedzeń etnicznych, niespełnionych ambicji rodziców. Znikające dzieci i wioska sparaliżowana strachem przypominają, że Kołyskowy Złodziej uderza nie tylko w bohaterów, ale przede wszystkim w codzienność – to w niej rozgrywa się zasadniczy dramat, a nie w salach tronowych.

Najciekawsze w „Otchłannym” jest napięcie między tym, co oficjalne, a tym, co przemilczane. Stara historia o Tristanie i Vithricu jest tu jak zbyt często powtarzany wierszyk, który ma przykryć, że nikt do końca nie rozumie, z czym dawniej walczono. Jobin – korzystając z formuły gatunkowej znanej z Le Guin czy Strouda – pokazuje, że prawdziwa groza nie tkwi w samym potworze, lecz w rozpadzie zaufania do dorosłych, autorytetów i legend. Styl jest prosty, lecz świadomy: autor raczej zagęszcza atmosferę niż efektownie „fajerwerkuje”, a elementy grozy podszytej baśnią (dzieci porywane jak w złej kołysance, kości zamiast zwierząt) nadają książce ton raczej mroczniejszej przypowiastki niż klasycznej „szkolnej” fantazji. Jako pierwszy tom trylogii „Nethergrim” obiecuje nie tyle kolejne ratowanie świata, ile systematyczne rozbieranie na części tego, co w świecie Moorvale uznawano za pewnik – a to w literaturze młodzieżowej zawsze jest cenniejsze niż kolejny efektowny pojedynek z potworem.