The New Generation of Manga Artists Vol. 1
Autor: The Koh Kawarajima Portfolio
Wydawnictwo: Graphic-Sha, 2002
Okładka: miękka z obwolutą
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„The New Generation of Manga Artists Vol. 1: The Koh Kawarajima Portfolio” to dziecko bardzo konkretnego momentu w historii mangi: okresu, kiedy zachodni czytelnik dopiero uczył się odróżniać „ładny rysunek” od warsztatu, a Graphic-Sha sprzedawało światu iluzję, że wystarczy seria „How to Draw Manga”, by zostać autorem hitu z „Shōnen Jump”. Ten tom jest więc czymś pomiędzy albumem a podglądem pracowni – efektowną wystawą jednego twórcy, w której kolorowe ilustracje od razu zdradzają rodowód Kawarajimy: erotyzującą, lśniącą estetykę lat 90., z fetyszem detalu i anatomiczną przesadą. To nie jest spokojny sketchbook, raczej wizytówka autora, który wie, że czytelnik przychodzi tu przede wszystkim po wizualne uderzenie.
Ciekawsza od samej galerii jest jednak druga połowa książki, gdzie – zgodnie z ówczesną modą – artysta musi się uzasadnić: pokazać szkice, opowiedzieć o inspiracjach, rozłożyć własny styl na części pierwsze. Otrzymujemy nie tyle systematyczny kurs rysunku, ile szereg podpatrzonych gestów: jak prowadzić linię, jak budować ciało z cylindrów, jakie uproszczenia rządzą fryzurą bohaterki, kiedy chce się jednocześnie realizmu i konwencji. To świetny dokument myślenia ówczesnych mangaków o „profesjonalnym” rysunku – bardziej rzemieślniczy niż akademicki, nastawiony na efekt, rytm planszy, fantazmatyczne ciało postaci. Dla wnikliwego czytelnika więcej tu materiału do analizy niż gotowych recept.
Polskie wydanie Waneko, wydane z kilkulatnim opóźnieniem, ma w sobie urok rzeczy trochę spóźnionej: dociera do kraju, w którym manga dopiero szuka swojego języka krytycznego, a aspirujący rysownicy łapią każdą publikację z „manga” w tytule jak podręcznik objawiony. Tymczasem mamy do czynienia raczej z eleganckim portfolio – książką, którą lepiej traktować jak zapis pewnego stylu epoki niż praktyczny manual. Dla kolekcjonerów i osób interesujących się historią popularyzacji mangi na Zachodzie to ciekawy artefakt: fragment większego projektu Graphic-Sha, który próbował przełożyć intuicje i warsztat japońskich twórców na język „poradnika dla reszty świata”. Dla młodego rysownika będzie to raczej inspirujący podgląd cudzego procesu niż ścisła instrukcja obsługi ołówka.