Papusza
Autor: Angelika Kuźniak
Wydawnictwo: Czarne, 2013
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
Biograficzna opowieść Angeliki Kuźniak o Papuszy jest w gruncie rzeczy książką o tym, jak literatura potrafi zniszczyć człowieka, którego miała „ocalić”. Kuźniak rekonstruuje drogę Bronisławy Wajs z taboru – gdzie była raczej kłopotliwą, nadwrażliwą kobietą – na salony polskiej kultury powojennej, gdzie uczyniono z niej „cygańską poetkę”, egzotyczny eksponat w gabinecie krajowej humanistyki. To, co zachwyciło Ficowskiego i Tuwima – krajobraz, wędrówka, śpiewność języka – w oczach Romów okazało się zdradą: odsłonięciem sekretu przed gadziami. Kuźniak nie musi tego dopowiadać wprost; wystarczy, że pokazuje dokumenty, listy, fragmenty wierszy, by z tego chłodnego materiału wysnuć historię stopniowego wymazywania – najpierw z własnej społeczności, potem z przestrzeni publicznej.
Charakterystyczne dla tej książki jest to, że autorka usuwa się w cień. To nie jest biografia „napisana na głos” – bardziej archiwum poukładane z wyczuciem rytmu i tonu. Kuźniak zna wagę pojedynczej fotografii, jednego zdania z listu; z takich drobiazgów buduje intymny portret kobiety, która nie miała języka, by opowiedzieć o swoim szaleństwie, ale miała język, by pisać o rzece, lesie, śniegu na wozach. Reporterskość polega tu nie na scenkach z dialogami, lecz na skrupulatnym odtworzeniu okoliczności: przymusowego osiedlania Romów, spojrzenia polskich urzędników, protekcjonalnej fascynacji inteligencji „cygańską duszą”. Czytelnik co chwila orientuje się, że to, co w kanonicznych opowieściach o poezji wygląda jak piękny mit „odkrycia talentu ludowego”, w praktyce oznaczało dla bohaterki wyrok społecznej banicji.
„Papusza” należy do tych książek z wydawnictwa Czarne, które czyta się jak skrócony akt oskarżenia wobec polskich mitów o tolerancji i gościnności. Nie ma tu jednak publicystyki – jest raczej chłodna empatia kogoś, kto wie, że mniejszości nie da się „opowiedzieć” bez ceny, jaką płaci opowiadany. Włączenie wierszy Papuszy, fotografii i romskich obyczajów nie służy egzotyzacji; przeciwnie, odsłania ich kruchość wobec naporu państwa, szkoły, literackiego establishmentu. To jedna z nielicznych książek, po których hasło „poetka przeklęta” przestaje być romantyczną figurą, a staje się opisem konkretnej kobiety, która zapłaciła za swoje słowa samotnością, chorobą i milczeniem.