Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788385568896
Wysyłka od: 15.00 PLN

Fioletowa krowa | Antologia angielskiej i amerykańskiej poezji niepoważnej
Autor: Stanisław Barańczak

Wydawnictwo: a5, Kraków, 2007
Okładka: miękka
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Fioletowa krowa” to właściwie mała historia anglojęzycznej wyobraźni pisanej w trybie wygłupu. Barańczak nie robi tu „zabawnej antologii do poduszki”, tylko układa pokaźny, ponadtrzysetstronicowy atlas tego, jak Anglicy i Amerykanie potrafią rozsadzać powagę własnej kultury za pomocą rymów, kalamburów, nonsensu i parodii. Od Szekspira po Lennona – brzmi jak żart, ale przekrój jest faktycznie imponujący, a przy tym dobrany z typową dla Barańczaka manią precyzji: to nie są luźne „śmiesznostki”, tylko konsekwentnie zebrane okazy pewnego gatunku – poezji, która jednocześnie bawi i demaskuje patos, na którym zwykle lubi siadać literatura „wysoka”.

Najciekawsze jest tu spotkanie tradycji z temperamentu tłumacza. Barańczak bierze na warsztat poetów, którzy sami byli mistrzami językowego wyginania łyżeczek – Leara, Carrolla, Ogdena Nasha, Nabokova – i próbuje zrobić po polsku coś równoważnego, a nie „w miarę wiernego”. W efekcie książka chwilami wygląda bardziej jak autorski tom Barańczaka podszyty cudzymi nazwiskami: gry słów, rymowe fikołki, wyczucie rejestrów – od ulicznej przyśpiewki po intelektualny pastisz – są konsekwentnie jego, choć punkt wyjścia bywa bardzo odległy w czasie i języku. To tłumaczenia rozumiane jako rekonstrukcje – nie tyle przeniesienie sensu, ile odtworzenie struktury żartu, sposobu, w jaki tekst podkłada nogę własnemu językowi.

Warto mieć tę książkę nie tylko dla samej przyjemności czytania (choć jest to rzadki tom, przy którym człowiek rzeczywiście parska śmiechem na głos), ale też jako narzędzie: do uczenia ucha rytmu angielskiej poezji w polskim wcieleniu, do podglądania techniki translatorskiej, wreszcie do zobaczenia, jak szeroki jest margines „niepoważności” w literaturze, która zwykle przychodzi do nas w najbardziej pomnikowych odsłonach. Dwa spisy treści – chronologiczny i tematyczny – zdradzają ambicję układacza: to ma być jednocześnie lektura na chybił trafił i mały podręcznik gatunku. Kto zna Barańczaka tylko jako eseistę i poetę „poważnego”, tu zobaczy jego drugi żywioł – i zrozumie, dlaczego w polszczyźnie tak mało jest równie dobrze przełożonej głupoty.